W Wielkanoc nie będzie obowiązywać ograniczenie 5 osób na mszy
W rozporządzeniu wprowadzającym w życie nowe, bardziej restrykcyjne ograniczenia dla Polaków związane z walką z epidemią COVID-19 rząd zamieścił zapis znoszący na Wielkanoc limit 5 osób mogących uczestniczyć we mszy.
Jest tylko jeden sposób na pokonanie koronawirusa SARS-CoV-2: unikanie kontaktów z innymi ludźmi. Temu mają służyć coraz bardziej drastyczne środki zapobiegawcze wprowadzane przez rząd, w tym nakaz wychodzenia z domu pojedynczo lub zakaz opuszczania miejsca zamieszkania przez nieletnich bez towarzystwa rodzica.
Minister zdrowia już na początku walki z epidemią prosił o stosowanie się do zaleceń, informując jaka przyszłość czeka nas, jeśli będziemy beztrosko wychodzić z domu.
Przez długi czas na specjalne względy rządzących mógł liczyć Kościół: podczas gdy w świeckiej przestrzeni publicznej wprowadzano daleko idące ograniczenia, świątynie mogły cieszyć się mianem wyjątków, w których w dalszym ciągu mogły zbierać się większe liczby wiernych. W jednym nabożeństwie mogło uczestniczyć do 50 osób.
Ponieważ liczba potwierdzonych przypadków COVID-19 w Polsce cały czas przyrasta w tempie wykładniczym, rząd zdecydował się w końcu na wprowadzenie surowszych limitów dotyczących zgromadzeń religijnych, ograniczając do 5 liczbę wiernych mogących uczestniczyć we mszy.
W rozporządzeniu wprowadzającym w życie obostrzenia obowiązujące od 1 kwietnia 2020 znalazł się punkt, w którym rząd zdejmuje ograniczenia nałożone na kościoły z dniem 12 kwietnia 2020. Akurat na Wielkanoc.
Wielkanoc z dużą liczbą wiernych w kościołach. Rząd zniósł na święte ograniczenie 5 osób na mszy
Tekst rozporządzenia został udostępniony w Dzienniku Ustaw. Znalazł się w nim następujący zapis:
Jak widać, poczynając od 12 kwietnia 2020 w kościołach będzie mogło przebywać jednocześnie 50 osób, uwzględniając w tym kapłanów sprawiających posługę.
Z modeli matematycznych, dzięki którym przewiduje się przebieg epidemii wynika, że szczyt zachorowań ma nastąpić w okolicach 20 kwietnia 2020. Po tej dacie liczba nowych dziennych przypadków miała zacząć maleć, w obliczeniach nie wzięto jednak zapewne ryzyka szerzenia się koronawirusa wśród osób uczestniczących tłumnie – jak na warunki epidemii – w nabożeństwie.
Dobrych wiadomości dla osób oczkujących szybkiego powrotu do w miarę normalnego życia nie ma minister zdrowia Łukasz Szumowski, który wprost stwierdził, że znajdujemy się dopiero na początku walki z epidemią.
Zobacz także: Minister zdrowia o epidemii: „To nie jest początek końca, to nawet nie jest koniec początku”