10 ciekawostek, których nie wiesz o Carrie Fisher
Co robiła Carrie Fisher, kiedy nie była księżniczką Leią? Mnóstwo szalonych i kreatywnych rzeczy oraz sporo niegrzecznych, o których nigdy nie wiedzieliście lub zdążyliście już dawno zapomnieć.
27 grudnia 2018 roku minęły dwa lata od śmierci Carrie Fisher, która na kartach historii filmu zapisała się złotymi zgłoskami jako jedyna i niepowtarzalna księżniczka Leia z „Gwiezdnych wojen”. Nie istnieją chyba tacy, którzy nie kojarzyliby tej ikony popkultury, jednak niewiele osób wie, że ta niepozornej postury kobietka o wielkim sercu miała na swoim koncie nie tylko rolę siostry Skywalkera, ale też ponad 50 innych ról w filmach i serialach, kilka książek i scenariuszy oraz wiele namiętnych romansów.
Jakie sekrety skrywała i o czym mówiła głośno, kiedy zapatrzony w księżniczkę Leię świat nie słuchał? Przed Wami 10 faktów z życia i kariery Carrie Fisher, które mogliście przeoczyć.
10. Debiutowała na Broadway’u u boku swojej matki
W 1973 roku wystąpiła w Minskoff Theatre na Broadwayu jako tancerko-chórzystka w musicalu „Irene”, w którym grała też jej matka, Debbie Reynolds. Na dużym ekranie po raz pierwszy pojawiła się dwa lata później w romansie „Szampon” u boku Warrena Beatty’ego, w którym zagrała nastolatkę sypiającą z kochankiem swojej matki.
9. Cierpiała na chorobę afektywną dwubiegunową
Zaburzenia wykryto u niej już w bardzo młodym wieku. Zdaniem aktorki główną przyczyną było to, że jako córka celebrytów, a następnie ikona popkultury nigdy nie miała prywatnego życia. Otwarcie przyznawała się do swojej choroby, jak i do uzależnienia od narkotyków i alkoholu, z którymi zmagała się w młodości. Była wzorem dla innych gwiazd, by nie wstydzić się swoich wad i wiele osób dziękowało jej za szczerość w kwestii problemów będących na ogół tematem tabu.
8. Napisała 7 książek
Większość z nich to powieści w całości lub częściowo autobiograficzne, opowiadające o jej trudnym dzieciństwie u boku ekscentrycznej matki-gwiazdy oraz o jej pikantnych przygodach na planach filmowych. Nie są to jednak tanie romanse ani bełkotliwe zwierzenia gwiazdy, a pełne ciekawych anegdot opowieści o pułapkach dorastania w świetle reflektorów opisane z humorem i dystansem do samej siebie i pozornie kolorowego świata Hollywood. Do najsłynniejszych książek Fisher należą „Księżniczka po przejściach. Nie tylko o Gwiezdnych wojnach”, „Pamiętnik księżniczki” oraz „Pocztówki znad krawędzi”. Ostatnia z nich została zekranizowana, a w rolę postaci inspirowanych Fisher i jej matką wcieliły się Meryl Streep i Shirley MacLaine.
7. Grała w „Blues Brothers”
A także w ponad 50 innych filmach i serialach, wśród których znalazły się takie tytuły, jak: „Kiedy Harry poznał Sally”, „Aniołki Charliego”, „Jay i Cichy Bob Kontratakują” czy „Krzyk 3”. Występowała też u boku Toma Hanksa („Na przedmieściach”, „Człowiek w czerwonym bucie”) i grała u Woody'ego Allena („Hannah i jej siostry”).
6. Była w związku z Danem Aykroydem
Poznali się na planie SNL-a, a następnie grali razem w „Blues Brothers”, gdzie zakochali się w sobie do tego stopnia, że Aykroyd nawet jej się oświadczył. Po śmierci aktorki wspominał ich związek jako intymną relację przyjaciół, pełną narkotyków, alkoholu, ale przede wszystkim olbrzymiej dawki humoru i doskonałej zabawy.
5. Nigdy nie spała z Georgem Lucasem
Wbrew obiegowej opinii nigdy nie napisała, że rolę w „Gwiezdnych wojnach” dostała przez łóżko. Z Georgem Lucasem łączyła ją przyjacielska relacja, którą twórca z sentymentem wspominał po jej śmierci. Fisher wypominała Lucasowi, że na planie krzyczał tylko „szybciej” i „mocniej”, kazał jej chodzić bez stanika i wić się w zasłaniającym bardzo niewiele bikini, jednak podobnie jak te wyrzuty, wspomnienie o seksie za rolę w „Gwiezdnych wojnach” było jedynie żartem w trakcie jej przemowy podczas AFI Life Achievment Award. Aktorka wykrzyczała wówczas „Mam nadzieję, że przespałam się z Tobą dla roli, bo jeśli nie, to kim do cholery był ten facet?!”. Ciekawe, jak dzisiaj, w dobie #metoo i analizowania każdej wypowiedzi byłyby odebrane jej słowa... Cały fragment, który pokazuje, jaki dystans do siebie miała Fisher, możecie zobaczyć poniżej:
4. Przerabiała dialogi Lei
Sprawdzała się bowiem nie tylko jako pisarka, ale i jako świetna scenarzystka, która poza tworzeniem własnych tekstów, poprawiała też cudze. Dialogi Lei przerabiała już na planie „Imperium kontratakuje” i do ostatniej części „Star Wars” ingerowała w tekst swojej bohaterki. Rian Johnson po każdej sesji z Fisher miał całe strony tekstu do poprawy. Dlatego też o Carrie Fisher można śmiało powiedzieć, że stworzyła swoją ikoniczną postać od początku do końca.
Poza kwestiami Lei, poprawiała też m.in. scenariusze do filmów „Hook” Stevena Spielberga, „Kate i Leopold” z Meg Ryan i Hugh Jackmanem oraz serialu „Młody Indiana Jones”.
3. Odrzuciła role w „Terminatorze” i „Carrie”
Mimo, że jej kariera aktorska nie rozwijała się w zawrotnym tempie i dla wielu kinomanów jest dziś aktorką jednej roli, Fisher nie zależało na sławie i karierze w Hollywood, w związku z czym była w stanie odrzucać role w znaczących filmach. Wieść niesie, że odrzuciła rolę Sary Connor w „Terminatorze” i tytułowej Carrie w filmie Briana De Palmy, gdyż wstydziła się zagrać w rozbieranych scenach. Była też brana pod uwagę do głównych kobiecych ról w „Nagim instynkcie”, „Top Gun” i „Pretty Woman”, jednak nie starała się ich dostać.
2. Disney miał otrzymać odszkodowanie za jej śmierć
W związku z burzliwym życiem i chorobą aktorki, kiedy Disney zdecydował o przywróceniu księżniczki Lei na ekran w „Przebudzeniu mocy”, zdecydował też o zabezpieczeniu się przed jej ewentualnym niepojawieniem się na planie. Po śmierci Fisher towarzystwo ubezpieczeniowe miało wypłacić Disney’owi 50 milionów dolarów odszkodowania, co było rekordową kwotą za niezrealizowanie kontraktu przez członka obsady. Generał Organa miała bowiem być kluczową postacią w IX epizodzie „Star Wars”, do czego nie doszło przez śmierć aktorki. Informacja o tym, czy firma ubezpieczeniowa wypłaciła odszkodowanie, nie została nigdy potwierdzona.
1. Na planie „Nowej Nadziei” miała romans z Harrisonem Fordem
Podobnie jak w kwestii George’a Lucasa, aktorka wielokrotnie żartowała na temat tego, jakie wrażenie robił na niej Harrison Ford na planie „Gwiezdnych wojen”, jednak zupełnie na serio opisała ich relację w swojej ostatniej książce „Pamiętnik księżniczki”.
Aktorzy mieli się poznać na urodzinach Lucasa, gdzie Fisher się upiła, po czym wylądowała z Fordem w łóżku. Według relacji aktorki, ich romans trwał trzy miesiące. Ona miała 19 lat, on miał lat 33, a do tego żonę i dwójkę dzieci.
To było bardzo intensywne. Byłam niedoświadczona, ale z jakiegoś powodu mu zaufałam. Był miły.
napisała w swojej książce. W innym miejscu dodała:
Nie potrafiłam odezwać się do Harrisona, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że nasze wspólne weekendy były tajemnicą, więc lepiej pominąć je milczeniem, a omawiać jedynie z długopisem w dłoni i dziennikiem pod nosem. Towarzyszyło mi poczucie, że nie mogę zwierzyć się nikomu z tego, co przeżywam z Harrisonem, ponieważ Harrison ma żonę. I nie jestem nią ja. Mimo że nikt nie miał pojęcia, że nasz romans miał miejsce, ani nawet że mógłby mieć miejsce, czterdzieści lat później podaję wam prawdę - banalną, romantyczną, słodką i niezręczną. Całą prawdę na temat Carrisonów.
W tej samej książce zwierzyła się także z uczucia, jakim darzyła kolegę z planu:
Jeżeli Harrison nie potrafił dostrzec, że żywię do niego uczucia (przynajmniej pięć, a czasem aż siedem różnych), to nie był tak mądry, za jakiego go miałam - a wiedziałam, że jest rozgarnięty. W takim razie kochałam go, a on na to pozwalał. To jedyny wniosek, jaki udało mi się wysnuć cztery dekady później.
Nigdy nie obwiniała jednak Forda i nie starała się w nim wzbudzić wyrzutów sumienia. To nie było w jej stylu. Do całej sprawy podeszła z humorem, dystansem i szacunkiem do swojego dawnego kolegi, z którym po latach spotkała się na planie „Przebudzenia mocy”:
Bez względu na to, jak miało się jego małżeństwo, które rozpadło się wkrótce po ostatnim klapsie do "Gwiezdnych wojen" z powodów zupełnie niezwiązanych ze mną, Harrison nie wydawał mi się kobieciarzem. Myślę, że był w Anglii samotny. Wszyscy byliśmy samotni na początku naszej wesołej drogi do kariery.
Ford otrzymał podobno egzemplarz książki jeszcze przed jej wydaniem. Unikał komentarza na ten temat i tylko w jednym z wywiadów powiedział, że było to dla niego dziwne i że został uprzedzony przez Fisher tylko do pewnego stopnia. Jako aktor wybitnie strzegący swojej prywatności, rozmowę uciął stwierdzeniem, że nie uważa, by był to dobry temat do dyskusji po śmierci Carrie.