Brad Pitt porównał przypadek Harveya Weinsteina do działań Charlesa Mansona
Aktor stwierdził, że obydwa kazusy były przykładem tego jak "Hollywood potrzebowało przejść metamorfozę". W przypadku Weinsteina była to jednak zmiana w dobrą stronę.
Brad Pitt promuje obecnie film "Once Upon a Time in Hollywood", w którym gra Cilffa Boothe'a, kaskadera i dublera aktora Ricka Daltona (Leonardo DiCaprio). Produkcja jest osadzona pod koniec lat 60. XX wieku w Hollywood. W filmie pojawia się również wątek związany z Charlesem Mansonem oraz Sharon Tate, która została zamordowana przez popleczników Mansona. Aktor określił to wydarzenie "zakończeniem pięknej rewolucji".
Brad Pitt: Manson był przykładem "re-kalibracji Hollywood"
W wywiadzie z The Sunday Times wyjaśnił, że o tych zmianach opowiedzieli mu rodzice, którzy należeli wówczas do ruchu hippisowskiego:
Rodzicie wytłumaczyli mi, że to był koniec wyidealizowanej rewolucji. Oni wciąż są hippisami, ale dla nich to była utrata marzenia. Jak tłumaczy Quentin, mamy przedstawić taką utopię, ale z poczuciem, że gdzieś w tle czai się ta ciemna strona ludzkości, która w końcu powstaje i kończy piękny sen. To było tak ogromnym szokiem, że niektórzy ludzie zaczęli tworzyć teorie spiskowe. To natychmiast skończyło pewną erę.
Następnie dziennikarz zapytał Pitta, czy przypomina sobie jakąś sytuację z czasów współczesnych, która miała duży wpływ na Hollywood:
Sprawa Harveya Weinsteina. Czy mogę to powiedzieć? Myślę, że po raz kolejny Hollywood się re-kalibruje. Tym razem jednak w zdecydowanie dobry sposób.Teraz widzę nową męskość. Facetów, którzy są wrażliwi. Nie chodzi mi o bycie beksą - chodzi o mężczyznę, który zdaje sobie sprawę ze swoich wad i otwarcie o nich mówi. I z prawdziwymi emocjami, a nie tylko pustymi mięśniami. Ale to może być tylko moje odczucie starego człowieka, który narzuca swój światopogląd na wszystkich innych.
Film "Once Upon a Time in Hollywood" zadebiutuje w polskich kinach 16 sierpnia 2019 roku.
Zobacz także: 10 filmów, które należy obejrzeć przed Once Upon a Time in Hollywood