"Clifford", czyli wielki czerwony pies doczekał się zapowiedzi filmu aktorskiego. Fani są przerażeni
W sieci pojawiło się pierwsze wideo z filmu "Clifford" o tytułowym wielkim, czerwonym psie. Fani są przerażeni albo co najmniej wstrząśnięci tym, co przygotowali twórcy.
Clifford, czyli duży czerwony pies, doczekał się własnego filmu aktorskiego
Paramount Pictures pokazało światu pierwszą oficjalną zapowiedź "Clifforda - dużego czerwonego psa". Firma z okazji Święta Dziękczynienia postanowiła podziękować naszym czteronożnym przyjaciołom za to, że byli przy nas w trakcie tego obrzydliwie trudnego roku i jednocześnie zapowiedzieli, że rok 2021 będzie dużo... większy.
Wszystko dlatego, że głównym bohaterem produkcji jest animowany komputerowo szczeniak Clifford, który jak pewnie domyśliliście się po tytule, jest absurdalnie duży i przy okazji czerwony. Twórcy postanowili się podzielić pierwszym rzutem oka na zwierzaka, zanim w sieci pojawi się zwiastun albo inny niechciany wyciek.
Zobaczcie przerośniętego szczeniaka w akcji:
Po zobaczeniu tego wideo mamy kilka pytań. Pierwsze z nich brzmi - dlaczego? Po drugie - dlaczego (mimo ogromnego rozwoju technologii) Clifford wygląda gorzej, niż Scooby-Doo z aktorskiego filmu z lat dwutysięcznych? Po trzecie - dlaczego w zwiastunie użyto stockowych nagrań szczekania i lizania, które brzmią, jakby były żywcem wyciągnięte z sekcji "odgłosy zwierzęce" z keyboardu za 300 złotych?
Pod wideo na Twitterze również możemy przeczytać sporo komentarzy o negatywnej konotacji: "Dlaczego rujnujecie nam dzieciństwo?", "Clifford powinien pójść na terapię Sonica" (po negatywnym przyjęciu zwiastuna, twórcy postanowili zmienić całkowicie design filmowego Jeża - przyp. red.), czy "Wiesz, że jest źle, gdy Clifford wygląda lepiej w przypadkowej reklamie Google, niż w jego własnym filmie".
Główne role w "Cliffordzie - wielkim czerwonym psie" zagrają Darby Camp, Jack Whitehall, Kenan Thompson, Paul Rodriguez, Rosie Perez, John Cleese oraz David Alan Grier. Film ma trafić do kin 5 listopada 2021 roku. Pierwotnie premiera miała się odbyć w najbliższe Święta Bożego Narodzenia, ale może to i dobrze, że twórcy mają prawie rok na dopracowanie produkcji.