Czy wiesz, że powstał thriller stworzony przez prawdziwego seryjnego mordercę? Niesamowita historia filmu "Deadly Run"
W 1995 roku światło dzienne ujrzał film "Deadly Run". Jeden z twórców thrillera po kilku latach okazał się seryjnym mordercą, dokonującym zbrodni jak filmowy bohater.
Istnieją w historii kina takie filmy, które przeciętnemu widzowi jeżą włosy na głowie. Zazwyczaj chodzi o różnego rodzaju krwawe horrory oraz brutalne thrillery. Nie często zdarza się jednak, że obrazy z ekranu po jakimś czasie stają się rzeczywistością. W przypadku filmu "Deadly Run" tak właśnie było. Jeden z jego twórców okazał się seryjnym mordercą.
"Deadly Run" - film stworzony przez prawdziwego seryjnego mordercę
Czasami zdarza się, że prawda ekranu pokrywa się z rzeczywistością w najbardziej zaskakujący sposób, w jaki to tylko możliwe.
W tym wypadku mamy jednak do czynienia z sytuacją podobną do historii Krystiana Bali, który został aresztowany za zabójstwo na podstawie opisów w swojej książce "Amok". Sąd uznał, że pisarz przedstawił takie szczegóły zbrodni dokonanej kilka lat wcześniej, że bez wątpienia musiał jej dokonać. Podobnie było w przypadku filmu "Deadly Run".
Jak podaje portal Dread Central, w połowie lat 90. były adwokat Samuel Rael postanowił rozpocząć przygodę z filmem. Został producentem thrillera "Deadly Run". Wpadł na pomysł, że stworzy produkcję opowiadającą o seryjnym mordercy. Żeby urealnić swój film, zgłosił się o pomoc do swojego byłego klienta - Gary'ego Michaela Hiltona. Mężczyzna, który miał wcześniej kłopoty z prawem zgodził się pomóc swojemu adwokatowi. Nie miał nic do stracenia. Od wielu miesięcy mieszkał w magazynie w Atlancie.
Hilton okazał się bardzo pomocny w pisaniu scenariusza. To on wpadł na pomysł, żeby thriller opowiadał o mężczyźnie, który poluje w lesie na bezbronne ofiary - piękne kobiety. Twórcy postanowili, że Hilton zostanie ich konsultantem. Mimo że nie został wymieniony w napisach do "Deadly Run", miał czynny wkład w historię opowiedzianą w filmie.
Mężczyzna nie tylko pomógł wymyślić wątki fabularne, ale też znalazł idealną lokację do zdjęć - leśną chatkę w górach w Północnej Georgii nieopodal Cleveland. Pomagał też w wyborze obsady i doborze ekipy filmowej. Rael cieszył się, że zaangażował Hiltona w proces powstawania filmu i ze zdziwieniem reagował na kreatywne pomysły konsultanta.
Jego zdziwienie było jeszcze większe 13 lat później, dawno po premierze "Deadly Run". Okazało się bowiem, że Hilton przyznał się do zamordowania 24-letniej Meredith Emerson. Jej okaleczone zwłoki autostopowiczki znaleziono około 50 kilometrów od miejsca, w którym kręcono film. W wyniku śledztwa wyszło na jaw, że Hilton maltretował swoją ofiarę przez trzy dni, po czym odciął jej głowę.
Policja zaczęła domyślać się, że Emerson nie jest jedyną ofiarą Hiltona. Śledczy powiązali go z kilkoma niewyjaśnionymi zbrodniami, między innymi z zabójstwem kobiety na Florydzie i starszej pary z Karoliny Północnej. Policjanci zaczęli podejrzewać, że Hilton jest seryjnym mordercą. Wkrótce przyznał się do udziału w trzech zarzucanych mu morderstwach. Rael opowiedział o współpracy z Hiltonem w rozmowie z CNN.
Dla mnie te dwie zbrodnie były kropka w kropkę. To w tym wszystkim jest najstraszniejsze. Był przestępcą. I nigdy się z tym nie krył. Mógł być nawet socjopatą, ale zawsze był radosny i bardzo aktywny. Był osobą, której naprawdę nigdy bym o coś takiego nie podejrzewał. Miał kryminalne instynkty, ale nigdy nie był brutalną osobą. Jednak bardzo się myliłem.
Film "Deadly Run" w reżyserii Marka Bendera ze scenariuszem Joe Gillisa zadebiutował w 1995 roku. Pełna przemocy i nagości produkcja opowiada o milionerze Bobbym Wilsonie (Danny Fendley), który prowadzi perfekcyjne życie - lukratywny biznes i wzorcowy związek i szczęśliwą rodzinę. W weekendy zaszywa się w górskiej chacie, by odpocząć od zgiełku codzienności. Tak przynajmniej myślą jego najbliżsi. W rzeczywistości umawia się w barach z młodymi kobietami, które następnie porywa i poluje na nie w leśnej głuszy.
Mimo wielu podobieństw do "American Psycho" i ambicji ukazania głębszej prawdy na temat człowieczeństwa, "Deadly Run" nie odniósł sukcesu i zdobył dość niskie noty widzów. Może być jednak ciekawy z perspektywy osób interesujących się seryjnymi mordercami, jako przerażająca fantazja szaleńca, który po wielu latach została wprowadzona w życie.
Zobacz też: Jak Tom Cruise wypadłby w roli Patricka Batemana w "American Psycho"? [WIDEO]