"Harry Potter" połączony ze "Star Wars"? Netflix chce zrobić własną serię filmów na miarę hitów wszech czasów
Serie "Harry Potter" i "Star Wars" to bardzo popularne tytuł, które odniosły wielki sukces. Netflix przymierza się do zaprezentowania światu swojego tytułu, który mógłby się z nimi równać.
Dzisiejsze kino rozrywkowe znacznie różni się od tego, co było standardem kilkanaście lat temu. Kiedyś serie dochodziły maksymalnie do trzech części. Teraz wytwórnie inwestują w seriale filmowe, które rozgrywają się na przestrzeni lat i z biegiem czasu rozrastają się, tworząc rozbudowany kinowy świat. W podobnym kierunku zamierza iść Netflix.
Netflix stworzy odpowiedź na "Harry'ego Pottera" i "Gwiezdne Wojny"?
Filmy Marvela, "Szybcy i wściekli", kolejne odsłony "Gwiezdnych Wojen" to wszystko kasowe marki, które nie nudzą się widzom. Mało tego, odbiorcy żądają od twórców jak najwięcej przygód swoich ulubionych bohaterów. Wspomniane tytuły to nie tylko hity kinowe, ale również zjawiska, które odciskają trwały ślad na popkulturze.
Jak podaje serwis The Hollywood Reporter, Netflix celuje w stworzenie serii pokroju "Harry'ego Pottera" czy "Gwiezdnych Wojen", która również zapisze się trwale w annałach kultury popularnej. Tę drogę zapowiedział Tendo Nagenda - wiceprezes do spraw oryginalnych filmów Netfliksa.
Szukamy wielkiej, szerokiej publiczności. Filmy przygodowe z szeroką kategorią PG to coś, w co chcemy wejść na całość. Coś w stylu pierwszych "Gwiezdnych Wojen" albo dwóch pierwszych części "Harry'ego Pottera". Dużo familijnego kina akcji, fantasy, filmów - widowisk, które powinny być wielkiej i dobrze odbierane. Coś jak "Jumanji". To jest nasz następny cel.
Nagenda został zapytany, czy w takim razie Netflix zamierza konkurować z wielkimi studiami filmowymi, które działają na rynku od dekad. Co odpowiedział?
Cóż, idziemy w kierunku, na którym nie skupiają się studia filmowe. Na nowe pomysły. Chcemy zachęcić wielkie talenty do myślenia w ten sposób. George Lucas stworzył "Gwiezdne Wojny" - nie były oparte na książkach. Jeśli ktoś ma taki rodzaj wyobraźni, jak siostry Wachowski w przypadku "Matriksa", to czujemy, że jesteśmy miejscem, które daje szansę tym innowacyjnym pomysłom i filmowcom.
Pierwszy oryginalny film Netfliksa zadebiutował w październiku 2015 roku. Mowa o "Beasts of No Nation". Od tego momentu platforma streamingowa stworzyła niezliczoną ilość własnych produkcji pełnometrażowych z czasem dystrybuowanych również w kinach. Niektóre z nich, jak "Irlandczyk" były nawet nominowane do Oscarów. Ostatnim blockbusterem Netflixa jest film "Old Guard" z Charlize Theron w roli głównej. Produkcja w pierwszym miesiącu od premiery zarobiła 72 miliony dolarów.
Czy Netfliksowi uda się dorównać największym tytułom komercyjnym ostatnich lat? Przekonamy się za jakiś czas.
Zobacz też: Twórca "Johna Wicka" stworzy serial na podstawie gry Splinter Cell. Produkcja trafi na Netflix