Historia stojąca za pierwszą "Obecnością" jest jeszcze bardziej przerażająca niż film. Co o niej wiemy?
"Obecność" to popularny horror, którego fabuła oparta została na prawdziwej historii. Jak naprawdę wyglądało życie rodziny Perronów i czemu doszło do ich spotkania z Warrenami?
"Obecność" to bodaj najsłynniejszy horror ostatnich lat. Debiutujący w 2013 roku straszak Jamesa Wana przedstawił nam historię Rogera i Carolyn Perron, którzy wraz z pięcioma córkami (Andreą, Nancy, Christine, Ciny i April) wprowadzili się w 1971 roku do domu na Rhode Island. Wkrótce zaczęły dziać się dziwne rzeczy, a farmę okazał się nawiedzać duch imieniem Bathsheba. Wtedy właśnie na scenę wkroczyli Warrenowie - słynne małżeństwo demonologów. Twórcy filmu nie omieszkali nas poinformować, że film oparty został na faktach. Nie każdy zna jednak prawdziwe losy rodziny Perronów i horror, którego doznali. Co naprawdę wydarzyło się w ich domu 50 lat temu?
"Obecność" - prawdziwa historia rodziny Perronów
Roger i Carolyn Perron naprawdę istnieli i faktycznie w 1971 roku wprowadzili się do starego domu na Rhode Island. Sprzedawca zataił przed nimi prawdę o wydarzeniach, które miały miejsce na farmie, sugerując jedynie spanie przy zapalonym świetle. Podobno najstarsza z córek, Andrea, z miejsca nabrała podejrzeń i czuła, że z domem jest coś nie tak. Gdy spała w swoim pokoju, jej cztery młodsze siostry miały w zwyczaju wpadać przerażone w środku nocy. Cindy miała stale powtarzać, że "w murach znajduje się siedmiu martwych żołnierzy". Pewnego dnia Andrea spotkała w domu starszego pana, który ukłonił jej się mówiąc "Dzień dobry" i zniknął. Nikt inny go nie widział.
W przeciwieństwie do tego, jak zostało to przedstawione w filmie, Perronowie żyli na farmie przez dekadę. W tym czasie dochodziło do wielu dziwnych zdarzeń, a większość z nich zbadali Ed i Lorraine Warren. Naprawdę poddali Carolyn egzorcyzmom, w wyniku czego zaczęła lewitować i mówić w nieznanych językach.
Carolyn namiętnie zgłębiała historię nawiedzonego domu. Dowiedziała się, że w przeszłości doszło w nim do wielu tragicznych wydarzeń. Liczne samobójstwa, morderstwo, utopienia, zatrucia - wszystko to miało miejsce na ich farmie. Niektóre z duchów miały być nieszkodliwe i nie nękać mieszkańców. Niestety nie wszystkie. Duch starszego mężczyzny prawdopodobnie molestował córki Perronów. W swojej książce Andrea opisała go jako potwornego męskiego ducha, który wykorzystywał fakt, że mieszka pod jednym dachem z pięcioma małymi dziewczynkami. Inne duchy znęcały się nad nimi na rozmaite sposoby - biły, wyciągały z łóżek za włosy. Nocami tłukły w drzwi i okna tak, że dom dosłownie trząsł się w posadach.
Największy strach wzbudzała jednak Batsheba Sherman, na którą James Wan położył największy nacisk w swoim filmie. To właśnie ją Perronowie wspominają z największym przerażaniem. Był to prawdopodobnie duch czarownicy żyjącej w XIX wieku, która - z zazdrości o jej status - atakowała głównie Carolyn. Batsheba została oskarżona o zamordowanie wielu osób, w tym własnych dzieci i najprawdopodobniej powiesiła się na drzewie znajdującym się na posesji. Koroner, badając jej zwłoki, obwieścił, że czegoś takiego jeszcze nigdy nie widział - jej ciało z miejsca zmieniło się w kamień.
Interwencja Warrenów, wokół której skupia się cała fabuła filmu, wyglądała jednak zupełnie inaczej. Ed i Lorraine zobowiązali się pomóc Perronom, lecz - w przeciwieństwie do filmu - im się to nie udało. Zgodnie ze wspomnieniami Adrei, demonolodzy jedynie pogorszyli sprawę, uwalniając demoniczne siły, nad którymi nie potrafili zapanować. Rodzina wypędziła ich zatem z domu, a następnie - w 1980 roku - sama go opuściła.
Dom przez lata zmieniał właścicieli. Obecnie należy do Cory'ego i Jennifer Heinzen, którzy planują wyremontować go i zmienić w atrakcję turystyczną. Sama Andrea Perron wspomina dom w dwojaki sposób. Z jednej strony kojarzy jej się z horrorem, który był jej życiem przez 10 lat. Z drugiej zaś, to czego w nim doświadczyła sprawiło, że przestała bać się śmierci i oswoiła ze zjawiskami paranormalnymi.
Zobacz też: Czy horror "Zakonnica" został oparty na prawdziwych wydarzeniach?