Nowy film Netflixa jest gniotem. Fani Jane Austen są załamani produkcją "Perswazje"
"Perswazje" to najnowszy film kostiumowy od Netflixa z Dakotą Johnson w roli głównej, który jest adaptacją prozy Jane Austen. Niestety, twórcom nie udało się zadowolić fanów autorki.
Netflix z kolejnym gniotem. Perswazje zdenerwowały fanów Jane Austen
Główną bohaterką "Perswazji" jest Anne. Ta pochodzi ze snobistycznej i niegdyś zamożnej rodziny, która obecnie jest na skraju bankructwa. Kobieta różnie się też od innych kobiet tym, że ma bardzo nowoczesne (jak na ówczesne standardy) podejście do życia.
Na jej drodze nagle po latach pojawia się Frederick Wentworth, któremu niegdyś Anne musiała dać kosza. Nigdy się po tym nie otrząsnęła i to sprawia, że kiedy go ponownie spotyka, staje się rozdarta - czy powinna porzucić przeszłość i iść dalej, czy też spróbować odzyskać miłość Fredericka.
Już zwiastun pokazuje nam, że twórcy chcieli dość mocno zmodernizować produkcję, jednocześnie nadal osadzając ją w czasach z powieści Austin (co ma wywoływać spory dysonans poznawczy). Anne często korzysta z przełamania czwartej ściany, zwracając się bezpośrednio do widzów (co według krytyków było mocno inspirowane serialem "Fleabag").
Jednocześnie przez wspomniane "Fleabag" zmieniono też postać Anne pod względem charakterologicznym - ta w oryginalnej powieści jest niemalże pustą wydmuszką, która jest pod totalnym jarzmem swojej rodziny, niezdolna do podejmowana własnych decyzji, a swoje "mojo" zaczyna odzyskiwać w drugiej połowie książki. W netflixowych "Perswazjach" ta jest momentami przemądrzałą, flirtującą, ironizującą i zabawną kobietą, której zachowanie nie zgadza się za bardzo z depresyjnymi słowami o utraconej miłości.
Krótko mówiąc, nie zgadza się z oryginałem właściwie nic - totalna zmiana Anne Elliot rzutuje bowiem potem na całą opowieść. Jeżeli nadal chcecie obejrzeć produkcję, to ta jest dostępna na Netflix od 15 lipca 2022 roku.