Roman Polański o ruchu #metoo: „To zbiorowa histeria i totalna hipokryzja”
Zanim świat obiegła informacja o usunięciu Romana Polańskiego z szeregów Amerykańskiej Akademii Filmowej, polski reżyser podzielił się swoją opinią na temat ruchu #metoo.
Na stronie Associated Press pojawił się artykuł opisujący rozmowę Romana Polańskiego z Newsweek Polska, w której słynny reżyser wyraził swoje zdanie na temat ruchu #metoo. Wypowiedź miała miejsce przed ogłoszeniem informacji o usunięciu Romana Polańskiego z Amerykańskiej Akademii Filmowej.
Roman Polański: „Ruch #metoo to zbiorowa histeria”
Polański odwiedził niedawno Polskę przy okazji promocji swojego nowego filmu pt. „Prawdziwa historia”. Podczas wywiadu dla Newsweek Polska, w którym reżyser opowiadał o magii kina, o życiu w Paryżu i wspomnieniach z lat 60., został również zapytany o zdanie na temat ruchu #metoo. Polański odpowiedział krótko, ale bardzo dobitnie:
Dla mnie to jest jakaś zbiorowa histeria. Wszyscy usiłują, głównie ze strachu, podpisać się pod ruchem #MeToo.
Jak podaje agencja AP, Polański nazwał też akcję totalną hipokryzją i porównał reakcje branży filmowej na pojawiające się wciąż zarzuty o molestowanie seksualne do tego, w jaki sposób opinia publiczna w Korei Północnej opłakuje swoich przywódców – „wszyscy tak bardzo płaczą, że nie możesz powstrzymać się od śmiechu”.
Polański usunięty z Amerykańskiej Akademii Filmowej
3 maja 2018 roku świat obiegła informacja, że Roman Polański oraz Bill Cosby zostali wykluczeni z Amerykańskiej Akademii Filmowej. Miało to związek ze skandalem wokół Harveya Weinsteina, który wybuchł w październiku 2017 roku i który zapoczątkował popularność ruchu #metoo. Weinstein niemal od razu został usunięty z szeregów Akademii. Decyzja o Polańskim i Cosbym została podjęta ponad pół roku później po tym, jak Cosby został uznany winnym napaści seksualnej w 2004 roku.
Przyczyną wyrzucenia Romana Polańskiego była od lat niezamknięta sprawa gwałtu na nieletniej wówczas Samancie Geimer, którego reżyser dopuścił się w 1977 roku i po którym zbiegł ze Stanów Zjednoczonych w 1978 roku przed ogłoszeniem wyroku.
Polański nie zgadza się jednak z decyzją Akademii i zamierza ją pozwać. Wraz ze swoim prawnikiem wystosował list do jej przewodniczącego, w którym twierdzi, że decyzja jest pogwałceniem zasad tej instytucji, jak i prawa obowiązującego w stanie Kalifornia.
Jak podaje AP, prawnik Polańskiego twierdzi, że odzieranie reżysera z jego członkostwa w Akademii Filmowej nosi znamiona „psychicznego znęcania się nad starszą osobą z powodów populistycznych”.
Negatywnie na temat akcji, która opanowała Hollywood wypowiadały się też inne gwiazdy związane z francuskim kinem, m.in. Catherine Deneuve i Brigitte Bardot.