Nie żyje Włodzimierz Niderhaus, wieloletni dyrektor Wytwórni Filmów Dokumentalnych i Fabularnych. Miał 75 lat
Włodzimierz Niderhaus, wieloletni dyrektor Wytwórni Filmów Dokumentalnych i Fabularnych, zmarł nieoczekiwanie w wieku 75 lat, poinformowali przedstawiciele instytucji.
Włodzimierz Niderhaus – człowiek-instytucja polskiej kultury
Włodzimierz Niderhaus od lat związany był z produkcją polskich filmów. Absolwent Wydziału Mechaniki Precyzyjnej Politechniki Warszawskiej już od 1970 roku współpracował z Wytwórnią Filmów Dokumentalnych i Fabularnych, która obchodziła niedawno 70. rocznicę powstania. Niderhaus od 1989 objął stanowisko dyrektora placówki, a w latach 2000-2019 także funkcję wiceprezesa Krajowej Izby Producentów Audiowizualnych. Od roku 2000 był także członkiem Rady Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej.
W trakcie swojej wieloletniej kariery był producentem wielu uznanych i szeroko komentowanych filmów fabularnych i dokumentalnych, wielokrotnie nagradzanych na polskich i światowych festiwalach filmowych. W ostatnich latach były to chociażby: „Różyczka” Jana Kidawy-Błońskiego, „Róża” Wojciekcha Smarzowskiego, „Córki Dancingu” Moniki Smoczyńskiej, „Generał Nil” Ryszarda Bugajskiego, czy „Excentrycy, czyli po słonecznej stronie ulicy” Janusza Majewskiego.
Oficjalne pożegnanie
Informacją na temat śmierci Niderhausa jako pierwsi podzielili się przedstawiciele WFDiF (Wytwórni Filmów Dokumentalnych i Fabularnych). Na razie nieznane są dokładne przyczyny śmierci.
Głos zabrał także minister kultury, Piotr Gliński:
Odszedł nagle, w pełnym biegu, jak zawsze planując kolejne działania i produkcje. W jednej z naszych ostatnich rozmów zażartowałem, że na Chełmskiej Niderhaus był, jest i będzie. I to prawda, bo jego dorobek zawsze nam będzie o nim przypominać - komentuje minister w specjalnym komunikacie.
WFDiF wspomina także, że Niderhaus otaczał szczególną troską młodych, ambitnych twórców, pozwalając w kolejnych latach na coraz bardziej odważne debiuty filmowe. Wartym wspomnienia jest także projekt Teatroteka, skupiający się na adaptacjach młodej polskiej dramaturgii teatralnej.
Żegnamy dziś człowieka - instytucję polskiego filmu, ale żegnamy również – a może przede wszystkim – człowieka ciepłego i pełnego pasji. Niderhaus był instytucją. Kierował Chełmską od 1990 r. Pracował tam w czasach PRL-u. Pewnie musiał wielokrotnie zawierać różne trudne, a może i bardziej niż trudne kompromisy. Ale ja będę zawsze pamiętał, że był jedynym z dyrektorów państwowych instytucji, który miał odwagę – przed listopadem 2015 r. - pomagać Antoniemu Krauzemu przy pracy nad „Smoleńskiem” – dodaje prof. Piotr Gliński.
Czytaj także: Wielki sukces "Hejtera" Jana Komasy! Film zdobył nagrodę na Tribeca Film Festival.