Zagrał w hicie PRL. Dopiero teraz zdradza sekret: „Były dla mnie krępujące”
Choć dziś można łatwo pominąć rolę epizodyczną w obszernej produkcji, dla aktora była to często decyzja, od której zależało bardzo wiele.
- Minęło już pół wieku od premiery filmu „Noce i dnie”, a obraz ten nadal uchodzi za kamień milowy polskiej kinematografii.
- W obsadzie znalazł się m.in. Karol Strasburger, który jakiś czas temu otwarcie przypomniał sobie o początkach z filmowej branży, co bez wątpienia ma spora wartość.
- Różne trudności i emocje na planie były normą dla tego utalentowanego człowieka, co na pewno da się zrozumieć. Zapoznaj się z dodatkowymi szczegółami.
Taka scena była dla niego bardzo krępująca?
Jest to niezwykle ciekawe, a Strasburger nie ukrywał, że konieczność realizowania scen miłosnych, w których uczestniczyła aktorka i zarazem żona reżysera, Jadwiga Barańska, była dla niego bardzo krępująca. Intrygujące okazuje się również to, że podobno czuł, iż ta postać to coś zbyt dużego jak na jego doświadczenie.
Quiz: Te arcydzieła kina PRL musisz mieć w małym paluszku. Zdobędziesz w quizie 100%?
Powyższe można w pełni zrozumieć, jednak ostatecznie młody aktor dał się przekonać reżyserowi, co stało się początkiem jego drogi zawodowej i dowodem, że odważna decyzja bywa właściwa. Na swój sposób taka historia to po prostu coś inspirującego.
Wielki aktorski krok
Reasumując, pół wieku temu powstawał film „Noce i dnie”, dziś klasyk, wtedy projekt ogromny i pełen wyzwań. Karol Strasburger wspomina, że dołączył do obsady z rezerwą, bo zaproponowano mu tylko małą, ledwo zauważalną rolę. Z początku czuł, że to może być za mało, by zaistnieć w takiej produkcji.
Wyjście ze strefy komfortu było ważne?
Jak już zaznaczaliśmy, dla młodego wówczas aktora najbardziej stresujące były sceny uczuciowe z udziałem Jadwigi Barańskiej, żony reżysera. Strasburger przyznaje, że były one dla niego najzwyczajniej w świecie „krępujące” i ciężko było mu się oswoić z taką bliskością wobec osoby, która jednocześnie jest blisko związana z reżyserem.
Rozmowy z reżyserem i wsparcie otoczenia pomogły mu przezwyciężyć obawy. Dzięki temu zaakceptował wyzwanie i przeszedł przez trudny moment z godnością, co zaprocentowało. Mówiąc wprost, takie doświadczenia mają ogromną wartość i przełamywanie własnych ograniczeń to z reguły istotny moment w życiu, a czasem nawet w karierze.
Zwróćmy uwagę na to, że „Noce i dnie” uchodzą dziś za jedno z najważniejszych osiągnięć polskiego kina czasów PRL. To dzięki takim filmom wiele pokoleń poznało literacki pierwowzór. Produkcja była realizowana w trudnych warunkach, przy restrykcjach, wymogach cenzury i ograniczeniach. Mimo to film przetrwał, a jego przesłanie i estetyka nadal mają moc. Czy nie jest tak, że właśnie to wyróżnia prawdziwe dzieła sztuki?
Źródło: Antyradio/RadioZET
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Po więcej informacji zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka , Twittera, TikToka i Instagrama. Żeby posłuchać, co teraz gramy, kliknij w poniższy baner!