Kto odpowiada za wszystkie błędy serialu "Lost"? Twórca hitu wyjawił prawdę
Damon Lindelof - twórca serialu "Lost" zdradził, jak początkowo miał wyglądać hit ABC. Kto odpowiada za liczne niedociągnięcia w scenariuszu?
Serial "Lost" był swego czasu wielkim hitem i przyczynił się do popularności odcinkowej formy podawania opowieści. Na punkcie rozbitków znajdujących się na tajemniczej wyspie oszalał cały świat. Jednak z sezonu na sezon fabuła robiła się coraz bardziej absurdalna, a na każdym kroku wychodziły niedociągnięcia scenariuszowe. Okazuje się, że za ten stan rzeczy winę ponosi stacja ABC.
"Lost" - kto jest winny największych wad serialu?
Produkcja o ocalałych z lotu linii Oceanic Airlines miała wielu ojców. Jednym z nich był oczywiście showrunner Damon Lindelof, który po latach postanowił opowiedzieć, jak początkowo miał wyglądać "Lost".
Filmowiec opowiedział o tym w rozmowie z portalem Collider. Winę za wady serialu przypisuje producentom wykonawczym ze stacji ABC.
"Lost" żył pytaniai: "Co jest w schronie?", "O co chodzi z potworem?", "Kto jest oryginalnym Sawyerem?". Były w nim wszystkie te fascynujące tajemnice, dlatego mówiliśmy: "Chcemy, aby odpowiedzi na część pytań padły, do końca pierwszego sezonu, inne do końca drugiego sezonu, a następnie zakończymy serial około trzech latach".
Tak się jednak nie stało. Wraz z popularnością "Lost" producenci wykonawczy naciskali scenarzystów, na tworzenie kolejnych sezonów. Wszystko po to, by wycisnąć z przynoszącej kokosy marki jak najwięcej.
Myśleli, że są w trakcie negocjacji finansowych, tak jakbyśmy starali się zarobić więcej pieniędzy. A my próbowaliśmy tylko zdobyć zgodę na zakończenie serialu. Żadna ze stron nawet nie mrugnęła, więc zgodziliśmy się podpisać roczne przedłużenie umowy. Carlton [Cuse, drugi showrunner] i ja - ze świadomością, że zmywamy się pod koniec trzeciego sezonu i ktoś inny będzie prowadził ten serial.
Chociaż zespół kreatywny Lindelofa nadal pracował nad kontynuacją "Lost", z sezonu na sezon zainteresowanie serialem znacznie spadało. Główne wątki zapętlały się jeszcze bardziej, więc wielu widzów poczuło się najzwyczajniej w świecie zmęczonych ciągłym brakiem odpowiedzi na pytania z pierwszego sezonu.
Stacja zauważyła spadek oglądalności, ale nie chciała tak szybko zarzynać kury znoszącej złote jaja. Początkowo planowano więc namówić Lindelofa na... 9 sezonów serialu. Showrunner postanowił, że tym razem nie podda się tak łatwo i doszedł z producentami do konsensusu.
Pomyślałem: "Myślałem, że będą raczej cztery" Nie dlatego, że byłem w trakcie negocjacji, ale dlatego, że do pewnego stopnia opracowaliśmy już historię Oceanic 6... Czuliśmy, że możemy wszystko rozwiązać do drugiej połowy sezonu trzeciego, a potem zrobić jeszcze jeden sezon, sezon czwarty, który byłby pełnym sezonem telewizyjnym, dwadzieścia kilka odcinków, żeby to wszystko zakończyć. A oni powiedzieli: „A może jednak dziewięć?”. (...) Porozumienie polegało na tym, że skończyliśmy na sześciu sezonach z mniejszą liczbą odcinków, aby dać nam więcej czasu między sezonami na zaplanowanie różnych rzeczy. I wtedy czwarty sezon został przerwany strajkiem pisarzy, ale wszystko inne poszło względnie zgodnie z planem. Nie mówię, że wszystko, co zrobiliśmy, działało, ale mieliśmy plan i zrealizowaliśmy go.
Jak widać, powiedzenie, głoszące, że lepsze jest wrogiem dobrego, bardzo często jest prawdziwe. Do trzeciego sezonu fabuła serialu rzeczywiście wydaje się o wiele bardziej spójna niż w kolejnych częściach "Lost". Apogeum głupoty fabularnej przypadło chyba na sezon piąty, w którym pojawił się wątek podróży w czasie. Wiele kwestii nie zostało nigdy rozwiązanych, co niezmiernie frustrowało widzów. Rozczarowaniem był też finał serialu, który okazał się niezwykle miałki, w porównaniu do tego, co wyobrażali sobie fani
Koniec końców "Lost" to przeszłość i chociaż nie jest serialem idealnym, na stałe zapisał się w historii telewizji jako jeden z kamieni milowych współczesnego tworzenia produkcji w odcinkach.
Zobacz też: Najlepsze seriale XXI wieku. TOP 50 najważniejszych produkcji