Netflix przekroczył granicę? Dokument o seryjnym mordercy zniesmaczył widzów

Natalia Hluzov
AKTUALIZACJA 19.01.2021 19.01.2021 15:12
AKTUALIZACJA 19.01.2021 19.01.2021 15:12

"Night Stalker", który w Polsce zadebiutował pod tytułem "Richard Ramirez: Polowanie na seryjnego mordercę", zniesmaczył widzów. Zdaniem użytkowników serwisu i krytyków, Netflix posunął się za daleko w pokazywaniu przemocy i "dokonań" seryjnego mordercy.

Richard Ramirez seryjny morderca
Fot. materiały prasowe Netflix

Serial o Richardzie Ramirezie, który w latach 80. XX wieku siał postrach wśród mieszkańców Los Angeles, trafił na Netflix 13 stycznia 2021 roku. Dokument od razu wzbudził duże zainteresowanie, ale także oburzenie użytkowników serwisu, którzy uznali go za zbyt dosłowny, drastyczny, a do tego gloryfikujący postać seryjnego mordercyCzy jego twórcy faktycznie przekroczyli granicę?

Polecamy

"Night Stalker" zniesmaczył widzów. Netflix przekroczył granicę?

"Richard Ramirez: Polowanie na seryjnego mordercę" przedstawia historię mężczyzny skazanego w 1989 roku na 196 lat pozbawienia wolności i karę śmierci za 13 morderstw, 5 usiłowań zabójstw, 11 napaści seksualnych i 14 włamań. I choć nie jest pierwszą tego typu produkcją, którą Netflix firmuje swoim logo, "Night Stalker" zaskoczył i zniesmaczył widzów - nawet tych o bardzo mocnych nerwach. Użytkownicy serwisu twierdzą, że twórcy dokumentu nadmiernie epatują przemocą, rozsmakowują się w krwawych scenach i niepotrzebnie prezentują makabryczne materiały archiwalne.

Polecamy

"Nie trzeba było umieszczać zdjęć ofiary z miejsca zbrodni. Ujęcia krwi rozbryzgującej się w zwolnionym tempie też nie były potrzebne." to tylko jeden z wielu podobnych komentarzy, które po premierze dokumentu o Richardzie Ramirezie pojawiły się na Twitterze.

Nawet widzowie, którzy docenili "Night Stalkera", przyznają, że jest to produkcja wyjątkowo "mroczna, przerażająca i pokręcona":

Inni zwrócili też uwagę na to, że seria o Richardzie Ramirezie wykorzystuje drastyczne sceny, by nagłośnić nazwisko zabójcy, gloryfikując go i jednocześnie zapominając o ofiarach, które przedstawione są jako środki do celu. 

Podobnego zdania są krytycy. Ann Donahue z Indiewire napisała, że "tandetne obrazy rodem z kina klasy B podważają poważny temat", zaś Eric Langberg z portalu Medium uznał, że drastyczne sceny z "Night Stalkera" przypominają brutalne porno.

Polecamy

"Night Stalker" gloryfikuje seryjnego mordercę? Reżyser ma odmienne zdanie

Reżyser wstrząsającej czteroodcinkowej serii o Richardzie Ramirezie jest jednak zupełnie innego zdania. Tiller Russell w wywiadzie dla Entertainment Weekly podkreślił, że jego celem było opowiedzenie o polowaniu na seryjnego mordercę, uczczenie ofiar i oddanie im sprawiedliwości przez nagłośnienie tematu. Dlatego też zdecydował się na opowiedzenie historii Nocnego Prześladowcy z perspektywy ścigających go policjantów, a w szczególności początkującego wówczas Gila Carillo. Jak twierdzi reżyser "Night Stalkera":

Już na samym początku zdecydowaliśmy, że nie będziemy gloryfikować tego typa w żaden sposób i nie zrobimy z niego bohatera. Ta historia miała bardzo dziwaczny ciąg dalszy. Po tym, jak został złapany, aresztowany i postawiony przed sądem, stał się jakimś satanistycznym symbolem seksu w centrum iście cyrkowej atmosfery. Mitologizowano go, miał swoje fanki i groupies. My zamiast tego skupiliśmy się na historiach tych, na czyje życie wpłynął. W tamtym czasie media traktowały go jak Jima Morrisona wśród seryjnych morderców. Według mnie to było strasznie g*wniane. Dlatego razem z moją ekipą zdecydowaliśmy, że opowiemy tę historię z perspektywy Gila, bo miał on niesamowitą historię i nie jest typowym człowiekiem, o którym myślisz jako o zwykłym bohaterze.

"Richard Ramirez: Polowanie na seryjnego mordercę" jest dostępny na Netflix od 13 stycznia 2021 roku. 

Polecamy