advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:

Aleksandra Degórska
21.11.2019 15:52
Aleksandra Degórska
21.11.2019 15:52

W 2009 roku White Lies wydał swój debiutancki krążek "To Lose My Life". Fani posępnych melodii, głębokiego głosu i przygnębiających tekstów bardzo się ucieszyli, bo płyta kapeli pięknie nawiązuje do smutnej muzyki takich grup, jak Joy Division czy The Cure. Nie jest to jednak ślepe kopiowanie najlepszych. White Lies zaserwował swoim słuchaczom post-punk w nowoczesnej wersji, dzięki czemu przekonał do siebie nie tylko słuchaczy zakochanych w nowofalowych brzmieniach z lat 80., ale również fanów szeroko rozumianego alternatywnego rocka. 10 lat później White Lies ma już na swoim koncie w sumie 5 albumów, przy czym ostatnia zatytułowana "Five" ukazała się w 2019 roku. Wiele działo się w świecie White Lies przez ostatnią dekadę i panowie postanowili hucznie uczcić okrągłą datę wydania debiutu. Z tej okazji wydali specjalną edycję płyty "To Lose My Life" zawierającą ciekawe demo oraz wybrali się w specjalną trasę, podczas której grają w całości materiał z tego albumu. Jednym z przystanków była warszawska Stodoła.

White Lies zagrał koncert w Warszawie [RELACJA]

Brytyjskie trio zaczęło koncert z przytupem - przy dźwiękach piosenki "Death" z sufitu spadł na publiczność deszcz konfetti. Na scenie pojawiły się neony nawiązujące do okładki płyty i gra świateł pięknie prezentowała się na scenie klubu. Zespół zagrał po kolei wszystkie utwory z debiutanckiej płyty. Fani, którzy uwielbiają ten album, chętnie śpiewali razem z frontmanem kolejne kawałki, szczególnie single "To Lose My Life", "Death", "Unfinished Business" czy "Farewell to the Fairground". White Lies wielokrotnie koncertował w naszym kraju i zawsze jest ciepło przyjmowany przez publiczność. Pomimo tego, iż muzycy ograniczają konferansjerkę do minimum, to potrafią szybko złapać kontakt z publicznością. Oglądając ich na scenie od razu można zauważyć, że są to naprawdę przemili goście, którzy lubią to, co robią i chcą się dzielić tą radością z innymi. Takich artystów słucha się najlepiej.

Podczas pierwszej części koncertu odniosłam wrażenie, że perkusista Jack Lawrence-Brown przesadnie skupiał się, by spowalniać tempo piosenek. Gdy tylko atmosfera się nakręcała i publiczność przyspieszała oklaskami rytm utworów, on wtedy ostudzał ich zapał spowalniając nieco tempo piosenki. Piorunująco na koncercie wybrzmiał majestatyczny kawałek "Nothing to give", najbardziej ambitny numer z płyty. 10 utworów z pierwszego albumu wybrzmiały w takich samych wersjach, jak z płyty i człowiek nawet nie zauważył, jak szybko kapela wykonała pierwszy set zamykając go utworem "The Price of Love".

Oczywiście to nie oznaczało, że muzycy zakończą koncert - on dopiero się rozkręcał! W drugiej części show White Lies wykonał hity z późniejszych płyt. Nie zabrakło zatem "Big TV", " There Goes Our Love Again", "First Time Caller", "Morning in LA". Usłyszeliśmy również single z najnowszej płyty - "Tokyo" czy "Hurt My Heart", który jest najcięższym utworem w dorobku zespołu i jestem przekonana, że mógłby się spodobać fanom industrialnego grania. Niestety momentami zawodził głos Harry'ego McVeigha, który śpiewa "gardłowo", nic zatem dziwnego, że w pewnych momentach zaczyna chrypieć. Wokalista ma niezwykle głęboki i mocny głos, mam nadzieję, że nie zniszczy go jak to zrobił David Gilmour przez nieumiejętne używanie swojego wokalu.

Na bis usłyszeliśmy "Taxidermy" oraz "Bigger Than Us". Podczas wielkiego finału ponownie na publiczność spadło konfetti oraz wielkie, białe balony. White Lies potrafi wyczarować niesamowitą atmosferę na koncertach, na których człowiek zapomina o wszystkim i po prostu cieszy się chwilą. Byłam już drugi raz na ich występie i podobnie, jak za pierwszym razem, wyszłam z klubu z szerokim uśmiechem na twarzy i pomimo zmęczenia chciałam dalej tańczyć do melancholijnej muzyki White Lies.

Serwis Antyradio.pl miał przyjemność porozmawiania z zespołem na temat debiutanckiej oraz najnowszej płyty. Efekty rozmowy już niebawem na naszej stronie.

Aleksandra Degórska Redaktor antyradia
Polub Antyradio na Facebooku