Corey Taylor na planie serialu „Doktor Who”
Wokalista grup Slipknot i Stone Sour wziął udział w nagrywaniu jednego z odcinków serialu „Doktor Who”. Jak muzyk bawił się na planie filmowym?
Artysta nie pojawił się w prawdzie w produkcji osobiście, ale za to użyczył głosu jednemu z potworów - obcemu, czyli Fisherowi Kingowi. Wokalista występował wraz z grupą Slipknot w Cardiff, w mieście, w którym był kręcony serial. Dowiedzieli się o tym producenci, którzy bardzo szybko zadzwonili z propozycją współpracy. Corey Taylor przyznał, że nie zawahał się ani chwili.
To było tak, że byłem w trasie z Kornem i zostałem zapytany, czy nie chciałbym czegoś zrobić w „Doktorze Who”. O mało nie wyszedłem z siebie! Jestem fanem tego serialu od dziecka. To część mojego życia od zawsze, więc oczywiście się zgodziłem. Przyjechaliśmy, zrobiłem milion zdjęć, a potem pojechaliśmy do BBC Wales. Opisali, kogo mam zagrać, więc przez godzinę krzyczałem do mikrofonu.
Fishera Kinga zagrał mający ponad dwa metry wzrostu najwyższy Brytyjczyk Neil Fingleton. Właściwego głosu użyczył mu Peter Serafianowicz znany z komedii „Wysyp żywych trupów”, a Corey Taylor odpowiada za wszystkie sceny, w których potwór przerażająco ryczy. Odcinek został wyemitowany w stacji BBC 3 października 2015 roku.
Cała grupa Slipknot miała też okazję zwiedzić plan filmowy „Doktora Who” i zobaczyć, w jaki sposób powstaje cały serial. Muzyk odwiedził też wnętrze Tardis i mógł dokładnie sprawdzić, jak działają wszystkie przyciski. Po wycieczce przyznał, że było to dla niego naprawdę niesamowicie ekscytujące przeżycie.
W dniu emisji epizodu serialu Corey Taylor zamieścił na swoim Twitterze post, w którym napisał, że marzenia się spełniają.
Zobaczcie, jak wyglądało nagrywanie przerażającego wrzasku w wykonaniu wokalisty Slipknota i Stone Sour.
Obejrzeliście już odcinek, w którym słychać krzyk Fishera Kinga - Taylora?