„I Can’t Rasputin”, czyli mashup Genesis i Boney M
Zastanawialiście się kiedyś, co mogłoby wyniknąć ze spotkania Phila Collinsa i klasyków niemieckiego disco? Macie odpowiedź.
Bez internetu świat byłby zdecydowanie smutniejszym miejscem. Oprócz memów, filmików ze śmiesznymi kotami i rickrollingu zawdzięczamy sieci także spopularyzowanie jednego z najzabawniejszych muzycznych żartów.
Mashup polega na łączeniu w jedno dwóch znanych utworów muzycznych. Najczęściej z jednego bierze się partię wokalną, z drugiego tło instrumentalne, a następnie miksuje w całość, która sprawia wrażenie zupełnie nowego, oryginalnego utworu. Zabieg jest tym efektowniejszy, im bardziej odległe są od siebie utwory – najlepiej, by znacząco różniły się klimatem i rytmem, a wykazywały pewne podobieństwo w sferze melodii.
„Rasputin” Boney M i „I Can’t Dance” Genesis teoretycznie nie mają wielu punktów wspólnych. Ten pierwszy, znany wszystkim disco-hicior o ulubieńcu ostatnich Romanowów, po niemal 40 latach od premiery na słynnym albumie „Nightflight To Venus” wciąż króluje na parkietach na całym świecie. Z kolei ten drugi, pochodzący z hitowego albumu „We Can’t Dance” z 1991 roku, to jeden z największych przebojów z tego bardziej komercyjnego okresu kariery brytyjskiej legendy rocka.
Dynamiczny, dyskotekowy groove i bluesujący śpiew Phila Collinsa – czy to w ogóle może do siebie pasować? Okazuje się, że oba utwory „kleją się” zaskakująco dobrze w mashupie autorstwa youtubera Petra Gorsta. Sprawdźcie sami.
W przepastnych odmętach sieci znajdziecie mnóstwo innych świetnych mashupów, w których kawałki należące do klasyki rocka zostały udanie zmiksowane z piosenkami z zupełnie innych muzycznych planet. Ulubionym „celem” mashuperów jest Metallica – jej utwory były już łączone m.in. z „I Will Survive”, z „Macareną” oraz kawałkami Chrisa Browna, Rihanny i… Megadeth. Sprawdźcie też połączenia The Cure z Gorillaz, AC/DC i Bee Gees i Iron Maiden z Depeche Mode.