Jak brzmią najgorsze covery Metalliki, Slayera i Megadeth?
Przy tych wersjach uszy dosłownie więdną. Ktoś naprawdę ma kiepskie poczucie humoru...
Jakimś cudem cały czas ktoś wymyśla kolejne covery znanych hitów, a fani nie mają tego dosyć. W końcu ile można słuchać szlagierów thrashmetalowych legend? Warto czasem dla odmiany sięgnąć po jakąś ciekawą alternatywę, a zwariowanych coverów naprawdę nie brakuje. Istnieją bowiem wersje zagrane na ukulele, banjo czy innych instrumentach, które niekoniecznie mają wiele wspólnego z metalem.
Są też bardziej odjechane covery - pierdmetal, wersje zagrane na kazoo, łopacie, czasem też przydadzą się grabie. Flet również należy do tej grupy, choć raczej kojarzy się z przymusowymi lekcjami muzyki w podstawówce, gdy na forum całej klasy trzeba było zaprezentować jakiś nudny kawałek.
Czy na flecie można zagrać thrash metal? Dla chcącego nic trudnego, ale efekt tego eksperymentu zwala z nóg. Słychać bowiem, że muzyk trafia w niektóre nuty, ale brzmi to tak, jakby flecista był po naprawdę dobrej imprezie, wyrwał u jakiegoś dzieciaka plastikowy flet i zaczął grać Metallicę.
Oto 8 minut tego szaleństwa:
„Sad But True” brzmi równie epicko:
Jeżeli nie padliście trupem po przesłuchaniu tej profanacji klasyki thrash metalu to dolewamy oliwy do ognia i proponujemy Wam cover Slayera. Sprawdźcie, czy dacie radę przebrnąć przez cover z czarodziejskim fletem, który zamienił metal na kakofonię:
Na deser pozostawiliśmy Megadeth i „Tornado of Souls”:
Słuchając coverów można umrzeć ze śmiechu albo zapłakać się jak małe dziecko. Nie wiadomo jaka idea przyświecała autorowi tych wersji, ale poziom absurdu osiągnął już maksymalną granicę.
Co sądzicie o najgorszych coverach thrashmetalowej klasyki?