Jimmy Page: 9. album Led Zeppelin byłby hipnotyczny
Jimmy Page wyjawił jak mogłaby brzmieć kolejna płyta Led Zeppelin, gdyby grupa nie rozpadła się po śmierci Johna Bonhama.
Za ostatni krążek grupy uznaje się album „Coda” z 1982 roku, który stanowi jednak kompilację niepublikowanych wcześniej utworów Led Zeppelin. Tym finalnym, studyjnym wydawnictwem jest „In Through the Out Door”. Okazuje się, że w planach była już kolejna płyta zespołu, do której nagrania jednak nie doszło ze względu na śmierć perkusisty kapeli w 1980 roku. O tym jak mógłby brzmieć ten album mówi Jimmy Page:
Riffy. Ciekawie skonstruowane riffy i hipnotyczna muzyka. Dużo o tym rozmawialiśmy z Johnem. Przedstawmy sprawę tak - na kolejnej płycie John nie grałby miotełkami. Podobał mu się każdy pomysł, który zakładał, że będzie mógł dać z siebie wszystko.
Gitarzysta dodaje, że nie odczuwał żadnego napięcia wewnątrz zespołu podczas jednych z ich ostatnich prób. Inaczej na sprawę musiał patrzeć Robert Plant, który słowa tekstu do utworu „Carouselambra” z „In Through the Out Door” poświęcił właśnie relacjom między nim, Pagem, Bonhamem i Johnem Paulem Jonesem. Wokalista uważa, że wówczas w Led Zeppelin panował stres i niepokój.
Czy zażywane w tamtym okresie przez Planta narkotyki miały wpływ na proces powstawania płyty i rozpad więzi między artystami? Muzyk uważa, że nie:
Kiedy musiałem być skupiony, to byłem. „In Through the Out Door” było nagrane w zaledwie trzy tygodnie. To naprawdę coś znaczy.
Płyty „Presence” (1976), „In Through The Out Door” (1979) i „Coda” (1982) pojawią się ponownie w sprzedaży 31 lipca 2015 roku. Na ostatniej z wymienionych płyt znajdzie się niepublikowana kompozycja „Sugar Mama”, która została nagrana w Olympic Studios w Londynie z myślą o pierwszym albumie Led Zeppelin.