Jonathan Davis pozwany za nieopłacone honoraria
Frontman grupy Korn spotkał się z trudnościami na drodze prawniczej chcąc otworzyć swoje Muzeum Seryjnych Morderców. Od kłopotów uratowali go prawnicy, którzy sami teraz wytaczają muzykowi proces.
Jonathan Davis wraz z początkiem XXI wieku zaczął planować zebranie swojej kolekcji przedmiotów należących do znanych zabójców, by zacząć je publicznie prezentować. Jego muzeum miało posiadać m.in. Volkswagena, który należał do Teda Bundy'ego, czy strój klowna Johna Wayne'a Gacy'ego, który zabił ok. 33 osób.
Gdy Davis miał jeszcze w planach stworzenie muzeum, tak mówił o posiadanych zbiorach:
Nie chcę gloryfikować tych ludzi i tego co zrobili, ale chcę wystawić te rzeczy. Tak się do nich przyssałem, bo są takie mroczne, a to mi się podoba. Czasami sobie myślę o rodzicach tych 70 dziewczyn, które zostały zabite w tym samochodzie i dalej chcę go pokazać. To popieprzone.
Niestety inicjatywa otwarcia ociekającej krwią instytucji kultury spełzła na niczym, a jedyne co udało się Davisowi zdobyć to sprawę w sądzie wytoczoną przez Arthura Rosenblatta, kolekcjonera podobnych eksponatów, które również miały się znaleźć na wystawie. Wokaliście groziło zapłacenie kary w wysokości ok. 4 milionów dolarów. Jednak sprawni prawnicy wygrali proces, a JD mógł tym samym zaoszczędzić sporą kwotę.
Obrońcy nie dostali jednakże należytego honorarium i teraz sami idą do sądu. Nawet seryjni mordercy nie są tak niebezpieczni, jak nieopłaceni prawnicy. Mieli oni otrzymać od muzyka zapłatę w wysokości 158,407 dolarów rozłożoną na raty. Zaledwie po dwóch miesiącach ustały jednak wpłaty na ich konta - teraz żądają uzyskania 256,021 dolarów.
Przynajmniej wokalista Korna nie jest postawiony w tak beznadziejnej sytuacji, co Phil Rudd znany z AC/DC, którego rozprawa może się skończyć dużo gorzej niż zapłatą grzywny. Perkusista może trafić za kratki na siedem lat.