Mick Wall: Paranoja i niepokój Axla Rose'a wykraczały poza skalę
Zawsze chcieliście poznać lepiej Axla Rose'a i zrozumieć jego postępowanie? Mick Wall rzucił nieco światła na mroczny życiorys wokalisty...
Ceniony dziennikarz i autor wielu wartościowych biografii rockowych wciąż promuje wydaną w listopadzie 2016 roku książkę „Last of the Giants: The True Story of Guns N' Roses”, w której postawił sobie za cel przybliżenie słynnego zespołu od strony, której nie ukazywał nikt wcześniej. Prezentowaliśmy już pochodzącą z niej anegdotę dotyczącą wybryków Slasha - teraz pora skupić się na wokaliście.
Na przestrzeni lat wokół Axla Rose'a narosło wiele mitów, których muzyk - nie udzielając oficjalnie wywiadów - nie ma nawet okazji zdementować. Podsycają je natomiast takie sytuacje jak bilety VIP za 2500 dolarów czy usuwanie z internetu żartobliwych zdjęć i memów dotyczących jego osoby. Mick Wall stanął w obronie wokalisty Guns N' Roses, tłumacząc, że to osoba po bardzo ciężkich przejściach.
Axl nie jest wcale rozpuszczonym, rockowym maniakiem. W dzieciństwie był wykorzystywany seksualnie przez swojego ojczyma, który był fanatycznym zielonoświątkowcem, bił go i wysyłał do kościoła pięć razy w tygodniu. Przez to wszelkie społeczne interakcje są dziś dla niego prawie niemożliwe. Jego poziom paranoi i niepokoju wykraczały poza skalę.
Zgodnie z relacjami Micka Walla po nagraniu „Use Your Illusion” Axlowi po prostu sukces uderzył do głowy. W studiu wydawało mu się, że jest kolejnym Brianem Wilsonem czy Philem Spectorem i to głównie przez to został praktycznie sam na kolejne dwie dekady. Na ostatniej trasie koncertowej ze Slashem, Stevenem Adlerem i Duffem McKaganem nie było zresztą wcale lepiej...
Podczas tournée to on był największą gwiazdą na świecie, a otaczali go tylko inni muzycy, którzy wciąż doprowadzali się niemalże do śmierci. Izzy wówczas odszedł, a Steven Adler został wyrzucony, bo miał dostarczyć żonie Axla działkę heroiny, a potem się z nią przespał. W 1993 roku Axl zmusił kolegów do podpisania nowych umów, po których szyld i reszta zespołu została przepisana na niego. Slash powiedział mi, że to był właśnie moment, w którym „stracił Axla”.
Na szczęście najgorsze wydarzenia z przeszłości można już pozostawić takim ludziom jak Mick Wall, którzy dziś tylko z kronikarskiego obowiązku mówią o nich innym. Zdaniem dziennikarza po ostatniej - częściowej, ale wciąż - reaktywacji Guns N' Roses i pogodzeniu z dawnymi kolegami Axl jest zupełnie innym, szczęśliwym człowiekiem.
To pierwszy raz w historii, kiedy nasza trójka bohaterów jest na tyle rozluźniona, by bez problemu opowiadać o tym, co wówczas zaszło. Axl Rose się odrodził, teraz dostajemy jego radosną wersję. Nawet on sam nie miał nigdy wcześniej okazji jej poznać. Najdziwniejsze historie pisze zawsze samo życie.
Cóż, pozostaje nam się cieszyć szczęściem Axla, zaakceptować te kilka dziwactw, które w nim pozostało i wyczekiwać cierpliwie okazji, aż zobaczymy na żywo jego szczęśliwe oblicze. A ta będzie miała miejsce już 20 czerwca 2017 roku na stadionie Energa Gdańsk.