Nie żyje były perkusista Megadeth. Miał 51 lat
Odszedł wieloletni bębniarz Megadeth, Nick Menza. Zmarł 21 maja 2016 roku w wieku 51 lat.
Powodem śmierci muzyka był atak serca, do którego doszło podczas jego występu z zespołem Ohm na jednej ze scen Los Angeles w klubie The Baked Potato. Zgon nastąpił w ambulansie, który transportował perkusistę do szpitala.
Nick Menza dołączył do składu Megadeth w 1989 roku i grał na tak dobrze znanych płytach kapeli, jak „Rust in Peace”, „Countdown to Extinction”, „Youthanasia” czy „Cryptic Writings”. Zastąpił go Jimmy DeGrasso w 1998 roku.
Istniała szansa na ponowne dołączenie Nicka Menzy do składu Megadeth w 2004 roku. Ostatecznie Dave Mustaine postawił wówczas na Shawna Drovera. Przed nagraniami do krążka „Dystopia” Menza zjawił się w studio Megadeth na jam session, jednak raz jeszcze wybór padł na innego perkusistę, gdyż bębniarz otrzymał niesatysfakcjonującą go ofertę. Ostatecznie ostatni krążek kapeli został nagrany z Chrisem Adlerem.
Smutną informacją o śmierci muzyka udostępnił m.in. Dave Mustaine:
Powiedzcie mi, że to nie prawda. Obudziłem się o 4 rano, żeby się dowiedzieć, że Nick Menza odszedł 21 maja 2016 grając na perkusji z Ohm w Baked Potato.
Świat będzie tęsknił za jego talentem:
Łączymy się w bólu z najbliższymi muzyka.