Tom Morello: W zachowaniu Chrisa Cornella nie było nic niepokojącego
Muzyk kolejny raz wypowiedział się na temat swojego kolegi. Nadal jego samobójstwo jest dla niego niezrozumiałe.
Temat samobójstwa Chrisa Cornella ciągle powraca - ostatnio wdowa po muzyku wyznała, że stara się nie obwiniać za jego śmierć, ale tak naprawdę były oznaki tego, że coś niepokojącego dzieje się z wokalistą. O to samo zapytano Toma Morello, który nadal nie może pogodzić się z odejściem swojego kumpla.
Gitarzysta wyznał, że samobójstwo Cornella było dla niego totalnym zaskoczeniem:
Nie było niczego niepokojącego, nikt tego się nie spodziewał. Jedyną rzeczą, którą możemy zrobić to zwracać uwagę na innych i sprawdzać, jak ludzie się czują - niezależnie czy to muzyk, czy też nie. To była wielka tragedia. Kochamy Chrisa, tęsknię za nim, cieszę się, że miałem możliwość grania z nim w jednym zespole.
Morello nadal jest wdzięczny losowi, że w ramach Audioslave mógł współpracować z jednym z legendarnych rockowych głosów:
Był naprawdę dobrym facetem i jestem zadowolony z faktu, że zagraliśmy w styczniu 2017 podczas Anti-Inaugural Ball. Audioslave nie grał przez 12 lat i w 2017 roku wykonaliśmy 3 utwory i to było świetne. Jestem z tego dumny.
Chris Cornell popełnił samobójstwo w hotelowym pokoju w Detroit. Prawdopodobnie przyjął za dużą dawkę leku Ativan, który może powodować samobójcze myśli. Do pokoju Cornella wszedł ochroniarz, który został o to poproszony telefoniczne przez żonę muzyka.
Ciało Cornella zostało skremowano 23 maja 2017 roku i spoczęło na cmentarzu Hollywood Forever Cemetery w Los Angeles niedaleko grobu Johnny'ego Ramone. Pogrzeb odbył się 26 maja 2017.