Wdowa po Chrisie Cornellu próbuje nie obwiniać siebie za śmierć męża

Aleksandra Degórska
AKTUALIZACJA 21.02.2018 21.02.2018 10:59
AKTUALIZACJA 21.02.2018 21.02.2018 10:59

Vicky Cornell wyznała, że zlekceważyła znaki, iż coś się dzieje niedobrego. Zobaczcie wzruszające wyznanie kobiety.

Muzyk Soundgarden popełnił samobójstwo 17 maja 2017 roku i był to ogromny szok dla wszystkich, zarówno fanów, jak i najbliższych wokalisty. Wdowa po frontmanie wyznała jakiś czas temu, że Chris Cornell był radosną oraz pełną ciepła osobą i nie było widać żadnych oznak depresji.

Raport toksykologiczny wykazał, że w organizmie wokalisty znajdowało się sporo substancji, które występują w lekach na receptę. Vicky Cornell uważała, że myśli samobójcze mogły się pojawić u jej męża ze względu na za dużą dawkę leku Ativan.

Teraz kobieta postanowiła wypowiedzieć się na temat uzależnienia swojego męża w wywiadzie dla programu ABC „Good Morning America”. Vicky wyznała, że jej mąż nie miał depresji, a na jego stan tamtego dnia wpłynął Ativan:

Mój mąż nie był gwiazdą rocka, która ćpała, nie był taki. Był najlepszym mężem oraz ojcem. Straciłam bratnią duszę i miłość swojego życia. Chciał być blisko rodziny, dzieci, kochał życie.

Vicky przyznała również, że zlekceważyła oznaki, które mogły wskazywać, że coś się dzieje niepokojącego:

Ludzie mówią, żeby siebie nie obwiniać i próbuję to robić... ale były znaki...

Dziennikarka powiedziała również, że istnieje pewna tendencja - ludzie nie postrzegają uzależnienia jako chorobę, co też zauważyła wdowa po muzyku:

Większość myśli o uzależnieniu, że „Byłeś na nałogu”. Ludzie nie potrafią rozpoznać, że jest to choroba. Czuję się winna z tego samego powodu. Myślisz, że uzależnienie to wybór, a wcale tak nie jest.

Zobaczcie fragment wywiadu, który w całości zostanie wyemitowany 21 lutego 2018:

Wdowa postanowiła sobie, że zrobi wszystko, aby informować ludzi o tego typu niebezpieczeństwach. Bardzo tęskni za Chrisem, o czym wspomniała w liście do Cornella, który pojawił się pod koniec maja 2017 roku.