Ben Shepherd zasugerował, że Soundgarden już nie istnieje

Maciej Koprowicz
AKTUALIZACJA 14.08.2017 14.08.2017 11:05
AKTUALIZACJA 14.08.2017 14.08.2017 11:05

Po śmierci Chrisa Cornella nie ogłoszono oficjalnie, jaki będzie dalszy los Soundgarden. Jego basista powiedział jednak fanowi, że zespół to już dla niego przeszłość.

Trudno wyobrazić sobie działalność Soundgarden bez Chrisa Cornella, który był nie tylko wokalistą formacji, ale też autorem tekstów i kompozytorem wielu jej piosenek, w tym jej największych hitów – „Rusty Cage”, „Black Hole Sun”, „Spoonman” czy „Pretty Noose”. Prawdziwi fani nie biorą więc raczej pod uwagę możliwości działalności grupy bez jej lidera, choć decyzja należy do pozostałych członków zespołu.

Do tej pory nie otrzymaliśmy jeszcze oficjalnego potwierdzenia rozpadu Soundgarden ani kontynuowania działalności bez Chrisa, ale basista Ben Shepherd w prywatnej rozmowie niedwuznacznie zasugerował, że wraz ze śmiercią frontmana zakończyła się historia ikony grunge’u. Niejaki James 20 czerwca 2017 opisał na Facebooku swoje spotkanie z Benem. Wypił z artystą kawę, a ten powiedział mu, że „kiedyś grał” w zespole rockowym.

Tego ranka spotkałem Bena Shepherda z Soundgarden, postawił mi kubek kawy. Możecie powiedzieć, że cierpi. Początkowo nie wiedziałem, kim jest. Kiedy zapytałem go, czym się zajmuje, odpowiedział, że kiedyś był w zespole rockowym. Zapytałem go, jaki to był zespół, a on odparł, że był to Soundgarden. Naprawdę nie wiedziałem, co powiedzieć. Bardzo mi przykro.

Powstały w 1984 w Seattle Soundgarden istniał do 1997. W latach 90. stał się jednym z najpopularniejszych rockowych zespołów świata, dzięki klasycznym już albumom „Badmotorfinger”, „Superunknown” i „Down To The Upside”. Zakończył działalność w 1997, ale reaktywował się z powodzeniem w 2010. W 2012 wydał swój ostatni album studyjny, „King Animal”.

Chris Cornell, wokalista Soundgarden, a w przeszłości także Temple Of The Dog i Audioslave zmarł śmiercią samobójczą przez powieszenie 18 maja 2017 w Detroit. Pogrzeb wokalisty odbył się 26 maja 2017. Na cmentarzu w Los Angeles żegnało go wiele gwiazd rocka, m.in. James Hetfield, Lars Ulrich i Dave Grohl. Jego ostatnim muzycznym dokonaniem był utwór „The Promise” do filmu „Przyrzeczenie”.