` Billy Corgan (Smashing Pumpkins) mówi o sytuacji w rocku - Antyradio

Billy Corgan: Rock od 20 lat stoi w miejscu

Małgorzata Wierzejewska
AKTUALIZACJA 25.07.2015 25.07.2015 14:01
AKTUALIZACJA 25.07.2015 25.07.2015 14:01

Lider The Smashing Pumpkins uważa, że ostatni zespół, który zrobił coś nowego z gitarami to Radiohead. Muzyk zdradza też, co myśli o Royal Blood czy Queens of the Stone Age.

Podczas jednego z ostatnich wywiadów Billy Corgan został poproszony o skomentowanie tego, co współcześnie dzieje się w muzyce rockowej. Jak się okazuje, artysta nie ma zbyt dobrej opinii na jej temat.

Według Corgana winę za to ponosi rozwój technologii, który rozleniwia muzyków.  

Za dużo jest elektroniki albo takich artystów, którzy wykorzystują keyboardy czy automaty perkusyjne. Oni są uzależnieni od technologicznych nowinek. Gitara taka nie jest, ale z kolei jest wiele sposobów na to, jak ją wykorzystać. Moim zdaniem Radiohead jako ostatni zespół w tych czasach zrobił z gitarami coś unikatowego.

Okazuje się jednak, że lider The Smashing Pumpkins widzi przysłowiowe światełko w tunelu. Kilka współczesnych kapel ma jego zdaniem szansę zrobić dla rocka coś nowego.

Naprawdę, jeśli spojrzymy na alternatywną muzykę w 2015 roku, to od razu widać że tu się nic nie dzieje. Mam wrażenie, że rock od 20 lat stoi w miejscu. Sytuację ratuje kilka zespołów, na przykład Queens of the Stone Age, mimo że to zespół z poprzedniej generacji. Zdarzają się oczywiście diamenty, jak Royal Blood, gdzie widać, że chłopaki próbują zrobić coś nowego. Niestety, mają do czynienia z publicznością, która coraz częściej utożsamia się z popem.

To nie pierwszy raz, kiedy Billy Corgan niepochlebnie wypowiada się o muzyce popularnej. W wywiadzie, jakiego udzielił na początku 2015 roku, porównał pop do pornografii.

Młode kobiety coraz wcześniej seksualizują się, by zwrócić na siebie uwagę i zdobyć wyświetlenia na YouTubie.

Według niego przyczyną tego, że rock radzi sobie gorzej, nie jest streaming ani nielegalne pobieranie plików z sieci, a ogłupienie społeczeństwa i zbyt dobre relacje, jakie współcześnie pop ma z rockiem.  

Nawet Disneyland nie cieszy Corgana

Mimo, że artysta definitywnie nie przepada za muzyką popularną, okazuje się, że popkulturą nie pogardzi. Muzyk został przyłapany w... Disneylandzie! Billy Corgan korzystał z uroków górskiej kolejki Big Thunder Mountain Railroad. Choć patrząc na jego smutną i zblazowaną minę, „uroków” to chyba za dużo powiedziane.

Wokalista The Smashing Pumpkins siedział w pierwszym wagoniku i mrużąc w słońcu oczy układał usta w podkówkę.

Jak widać nie wszyscy  cieszą się z jazdy górską kolejką ;)

Mimo smutnego ostatnio usposobienia Billy Corgan na szczęście nie przestał sprawiać przyjemności innym. Dosłownie i w przenośni. Wystarczy wspomnieć fana, któremu chyba aż za bardzo spodobał się jeden z koncertów w ramach wspólnej trasy The Smashing Pumpkins i Marilyna Mansona.