Muzycy Poison znęcali się nad rzeczniczką prasową wytwórni. Wszystko przez komentarz Slasha
Kobieta nie sądziła, że muzycy Poison przejmą się negatywnym komentarzem Slasha na ich temat. Okazało się, że jest to bardzo drażliwa sprawa.
Bryn Bridenthal, rzeczniczka prasowa, która pracowała w takich firmach, jak DreamWorks, Geffen, Capitol czy Elektra w wywiadzie z Variety opowiedziała historię, jak członkowie kapeli Poison nad nią się znęcali. Wszystko przez... Slasha.
Muzycy Poison znęcali się nad rzeczniczką prasową wytwórni
Cofamy się do 1987 roku, do imprezki po koncercie Motley Crue w Los Angeles Forum, kilka miesięcy po tym, jak na sklepowych półkach pojawił się krążek Guns N' Roses "Appetite for Destruction". Bryn Bridenthal porozmawiała na imprezie z basistą Bobbym Dallem z Poison, który był nieco poirytowany faktem, że Slash źle postrzega jego kapelę:
Był bardzo zawiedziony artykułem w Hit Parader, w którym Slash nazwał Poison pozerami. Mogłam mieć wtedy uśmieszek na twarzy, bo sądziłam, że to dosyć zabawne, że tak poważnie do tego podchodzi. Powiedziałam: "Nie mogę uwierzyć, że grupa, która sprzedała 2 miliony albumów poczuła się zagrożona z powodu zespołu, który nie sprzedał jeszcze nawet 200 000 sztuk płyt".
Przypomnijmy, że w 1985 roku Slash ubiegał się o pozycję gitarzysty w grupie Poison i chociaż był faworytem, to jednak nie został wybrany. Muzyk po latach wspominał, że po prostu nie pasował do tej kapeli, w której bardzo zwracano uwagę na wygląd.
Wypowiedź kobiety spowodowała, że basista Poison chlusnął jej w twarz swoim drinkiem:
Poszłam szybko do toalety, żeby zmyć klejącą ciecz - maskara i piwo kłują mocno oczy.
Na tym jednak nie koniec historii. Gdy kobieta chciała już wyjść z imprezy, przyczepił się do niej wokalista Poison, Bret Michaels, który wylał jej na głowę zimną wodę z wiadra. Po tym zajściu pojawili się ochroniarze, którzy wyprowadzili ją na zewnątrz, bo "sprawiała kłopot" muzykom Poison.
Następnego dnia Bryn Bridenthal opowiedziała o całej sytuacji szefowi Geffen Records, który chciał od razu zgłosić do prawnika:
Odmówiłam, bo sądziłam, że mogę po prostu o tym zapomnieć. Jednak, gdy Poison oraz menadżer zaczęli do mnie wydzwaniać i mi grozić, zmieniłam zdanie - postanowiłam zażądać przeprosin. Dostałam nieszczery list od ich prawników. Powiedzmy, że nie jestem fanką Poison.
Kobieta potem złożyła sprawę do sądu - muzycy zostali uznani za winnych wykroczenia. Koniec opowieści.
#MeToo w świecie rocka
Temat traktowania kobiet w glammetalowym świecie powrócił wraz z premierą filmu "The Dirt" o Motley Crue. Była menadżerka Guns N' Roses twierdzi, że "The Dirt" uczy braku szacunku do kobiet. Wszystko przez szokujące sceny, które pokazują, jak wyglądało życie muzyków w latach 80.