Stewart Copeland (The Police): Nie traktowałem Led Zeppelin poważnie z powodu wokalisty

Maciej Koprowicz
AKTUALIZACJA 02.01.2018 02.01.2018 12:47
AKTUALIZACJA 02.01.2018 02.01.2018 12:47

Perkusista The Police nie ma zbyt dobrego zdania na temat wokalnych talentów Roberta Planta. Z powodu niechęci do Zeppelinów długo nie doceniał też Johna Bonhama.

Lata 80. nie były zbyt łaskawe dla perkusistów – przeboje z tamtej epoki naznaczone są brzmieniem automatu perkusyjnego. A jednak w dekadzie synthpopu w panteonie gwiazd muzyki nie brakowało wybitnych bębniarzy.

Jednym z najważniejszych wykonawców lat 80. było trio The Police. Wszyscy jego członkowie byli doskonałymi instrumentalistami – Sting szalał na basie, Andy Summers stworzył modelowe brzmienie gitarowe tamtej epoki, a Stewart Copeland swoim bębnieniem wzbogacał nowofalową stylistykę grupy o wpływy jazzowe i reggae’owe. Choć The Police zwykło się przypisywać do kręgu postpunkowego, to korzenie zespołu wyrastają z zupełnie innej muzyki.

Stewart Copeland, zanim zainteresował się punkiem i new wave słuchał klasycznego rocka z lat 60. Do jego muzycznych bohaterów należeli perkusista zespołu Jimiego Hendrixa, Mitch Mitchell oraz Ginger Baker z Cream. Nie był natomiast fanem innego czołowego bębniarza z tamtych czasów, Johna Bonhama. Copeland przyznaje, że od Led Zeppelin odstręczał go… Robert Plant. W rozmowie z „Ultimate Guitar” wyjaśniał:

Dopiero po latach zostałem fanem Bonhama. Uwielbiałem Mitcha i Gingera, a Bonhama nie lubiłem. Nie zauważałem go, ponieważ wokal w Led Zeppelin mnie odrzucał i z jego powodu nie mogłem traktować tego zespołu poważnie. Nawet nie przysłuchiwałem się tym bębnom. Dopiero później zrozumiałem, jakim „potworem” był Bonham.

A jednak Stewart zapytany o to, w jakim słynnym zespole sprzed lat chciałby zagrać, odpowiedział przekornie:

Oczywiście w The Jimi Hendrix Experience. Ale to oczywiste, więc może żeby było trochę ciekawiej – Led Zeppelin. Mogłoby być fajnie.

W tej samej rozmowie Copeland zdradził też, jaki zespół jest jego „grzeszną przyjemnością”.

Jestem wielkim fanem Foreigner. Byli jednym z tych zespołów, które kiedyś były dla nas wrogami. Byli symbolem wszystkiego, czym nie chcieliśmy być. Kiedyś mówiliśmy o nich paskudne rzeczy, bo byliśmy wyszczekani, młodzi i nieodpowiedzialni. Ale pewnego dnia przyszli na koncert The Police i okazali się przemiłymi facetami.

The Police od 2008 roku pozostaje w stanie zawieszenia. Stewart Copeland obecnie występuje w supergrupie Gizmodrome, z Markiem Kingiem z Level 42 i znanym z King Crimson Adrianem Belew.