Johnny Rotten ostro o Harrym i Meghan. Ma dosyć pary: "Spie***lajcie i zamknijcie ryje"
Legendarny punkowiec Johnny Rotten z Sex Pistols jakiś czas temu udzielił wywiadu portalowi The Telegraph, z którym porozmawiał na temat nowej płyty Public Image Ltd., a także o potencjalnie najsłynniejszej parze na świecie.
Johnny Rotten o Meghan i Harrym: "spier*alajcie"
Harry Windsor i Meghan Markle budzą ciągłe zainteresowanie gawiedzi. Chociaż z jednej strony przyczynili się do nagłośnienia patologii i potencjalnego rasizmu w brytyjskiej rodzinie królewskiej, to z drugiej strony wręcz obsesyjnie szukają atencji, prosząc o to, by dać im święty spokój.
Niedawno o sytuację małżeństwa został zapytany John Lydon znany również jako Johnny Rotten, który skomentował zachowanie księcia Sussexu i jego żony w rozmowie z The Telegraph. Para od dawna narzeka na brak normalnego życia i między innymi dlatego zdecydowała się zrezygnować z arystokratycznego życia na dworze swojej babci Elżbiety II... przeprowadzając się do USA i podpisując milionowe umowy na programy z Netflixem i Spotify.
Dlatego też prośby o spokój w wywiadach, a potem promowanie nowego serialu Netflix, czy niedawno wydanej biografii księcia Harry'ego "Ten drugi" sprawia, że u wielu odbiorców pojawia się dysonans poznawczy - skoro tak błagają o ciszę, to po co tak często dają mediom pożywkę?
Lydon ma prostą receptę na rozwiązanie problemu:
Jeśli chcecie żyć normalnie i z dala [od rodziny królewskiej], to spie***lajcie. Po prostu spie***lajcie i zamknijcie ryj! W przeszłości musiałem podejmować takie decyzje. Musiałem opuścić Pistols, kilka razy rozbijałem Public Image Ltd, ponieważ sytuacja była nie do wytrzymania. A jeśli to jest ich dylemat, to proszę, odejdźcie, dobrze? I będziemy was za to kochać.
Warto zaznaczyć, że brytyjska kolorowa prasa słynie ze swoich wątpliwych postaw moralnych i ma złą reputację, nie potrzebując wcale specjalnych pretekstów do mieszania z błotem bogu ducha winnych ludzi. Ale tak jak wspomnieliśmy, Harry i Meghan też mają na koncie tworzenie bardzo osobistych dokumentów i autobiografii, w których mówi się o prywatnych sprawach, więc można mieć wrażenie, że sami pod sobą dołki kopią.