Z dnia na dzień stali się gwiazdami rocka. Ten hit lat 70. był po prostu tak genialny
Nikt się tego nie spodziewał. Ten hit lat 70. zmienił ich życie w jednej chwili.
- Ciekawostka? Tom Scholz wziął urlop bezpłatny w Polaroidzie, aby dokończyć album, lecz po jego wydaniu wrócił do pracy.
- Polacy cenią sobie muzykę dobrej jakości, więc również i ciekawostki zazwyczaj są chętnie czytane.
- Zrób sobie małą przerwę i poczytaj trochę o wyjątkowo inspirującej historii ze świata muzyki.
Jest w tym ukryta magia
Lider zespołu Tom Scholz napisał ten utwór jako historię o facecie, który budzi się w kiepskim nastroju, włącza muzykę i odpływa myślami, wspominając chwile spędzone z Marianne. Jak sam powiedział w rozmowie z Entertainment Weekly, piosenka opisuje wydarzenie wyobrażone… Jednocześnie jest to sytuacja, z którą niemal każdy potrafi się utożsamić, a chodzi o stratę kogoś naprawdę ważnego i o to, jak muzyka potrafi przenieść nas z powrotem do tych wspomnień.
Quiz: Młodzież tego nie zrozumie. Poznasz wszystkie kultowe rockowe hity? [Quiz]
Według magazynu Rolling Stone inspiracją dla Scholza był poruszający, nostalgiczny klimat utworu Walk Away Renee zespołu The Left Banke z 1967 roku. Nad piosenką pracował przez pięć lat w swoim domowym studiu w piwnicy, zanim trafiła na album. Tom Scholz nagrał większość debiutanckiej płyty Boston, w tym More Than a Feeling, właśnie w piwnicy swojego domu w Watertown w stanie Massachusetts. Studio było wypełnione sprzętem, który kupił za pieniądze zarobione w pracy w firmie Polaroid.
Ta historia jest wyjątkowa
Gdy zespół podpisał kontrakt z wytwórnią Epic, musiał podporządkować się zasadom związkowym i dokończyć album w profesjonalnym studiu, co Scholz uważał za spore utrudnienie. Aby obejść te ograniczenia, nagrał swoje dema ponownie, niemal nuta w nutę, znów w piwnicy. Partie wokalne Brad Delp dograł już w studiu w Los Angeles, zorganizowanym przez Epic. W utworze More Than a Feeling na perkusji zagrał Sib Hashian, natomiast wszystkie pozostałe instrumenty obsłużył sam Scholz.
Był to pierwszy singiel zespołu i jednocześnie niespodziewany przebój. Kariera Bostonu nabrała rozpędu bardzo szybko i całkowicie z zaskoczenia. Menedżerowie spędzili mnóstwo czasu, próbując przekonać stacje radiowe do grania singla, co dla nieznanego zespołu było wyjątkowo trudne. Utwór był jednak tak dopracowany i przyjazny dla radia, że wiele rozgłośni zdecydowało się puścić go na antenie. Piosenka szybko chwyciła, a zespół, który nagrał album głównie w piwnicy, w krótkim czasie stał się jedną z najważniejszych nazw na rockowej scenie. Trzeba przyznać, że takie historie naprawdę są czymś inspirującym.
Źródło: Antyradio/songfacts
Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Po więcej informacji zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka , Twittera, TikToka i Instagrama. Żeby posłuchać, co teraz gramy, kliknij w poniższy baner!