6 najlepszych dróg w Europie według Forda
Zazwyczaj zmorą kierowców – także tych „szybkich” – są zakręty. Większość osób najpewniej czuje się na idealnie prostych fragmentach dróg, czyli autostradach i drogach szybkiego ruchu.
Jednak takie trasy są mało angażujące. I to właśnie jeden z powodów, by maksymalna dopuszczalna prędkość była wysoka. Ciągła jazda na wprost jest nużąca. Ciężko o skupienie, szczególnie jeśli podróżujemy ze stałą prędkością oscylującą wokół 100 km/h. Znacznie łatwiej utrzymać pożądany stopień koncentracji w podróży przy wyższych prędkościach. W takich okolicznościach adrenalina wpływa na poprawę bezpieczeństwa.
Na jej brak narzekać za to nie można na jednych z najlepszych dróg europejskich. Ford wraz ze Stevem Sutcliffem wybrali się w podróż w 6 wyjątkowych miejsc, o czym wspomniał sam dziennikarz testujący samochody dla brytyjskiego tytułu Auto Express:
To niesamowite, że niektóre z dróg nie zakwalifikowały się na tę listę – jednak my nie szukaliśmy krętych segmentów, które spodobają się entuzjastom motoryzacyjnym. Braliśmy pod uwagę wiele innych czynników – wywoływane emocje, jakość nawierzchni, dostępność, gościnność, krajobraz oraz punkty gastronomiczne. W pewnym sensie byłoby fajnie móc zachować te drogi wyłącznie dla siebie. Ale kiedy są one tak dobre, muszą być dostępne dla innych.
1. Trasa Transfogarska, Rumunia
W 1968 roku Czechosłowacja została zaatakowana przez ZSRR. Obawiając się, że jego kraj może spotkać taki sam los, rumuński dyktator – Nicolae Ceausescu – zbudował drogę, która umożliwiała ucieczkę lokalnym mieszkańcom w góry. Tak na wszelki wypadek. Nazwano ją trasą Transfogarską. Ma 120 kilometrów i na całej długości znajdują się liczne punkty turystyczne, przy których można się zatrzymać i zwiedzić zabytki, takie jak pochodzący z XIV wieku bizantyjski klasztor. Około 20 kilometrów dalej znajduje się zamek Drakuli.
Trasa zaczyna się ona na obrzeżach miasta Curtea de Arges, mieszczącego się dwie godziny od Bukaresztu. Zdaniem Steve’a, tę drogę zaprojektowała osoba, która naprawdę wiedziała o co chodzi w prowadzeniu samochodu. Płynnie, szerokie i otwarte serie serpentyn robią nie lada wrażenie. Jej zbudowanie zajęło 4 lata. Na niczym nie oszczędzano. Niestety około 400 Rumunów straciło życie podczas tego procesu. Jest zamknięta przez około pół roku pomiędzy październikiem i majem z powodu śniegu. Sutcliffe pokonał tę trasę tylnonapędowym Fordem Mustangiem 5.0 V8 o mocy 420 KM.
Podsumowanie:
- Emocje: 10/10
- Jakość nawierzchni: 9/10
- Dostępność: 6/10
- Gościnność: 9/10
- Krajobraz: 10/10
- Gastronomia: 7/10
- Łączny wynik: 51/60
2. Blakey Road, Wielka Brytania
Nie brakuje dróg łączących północne wrzosowiska York z miastem Middlesbrough – niestety większość z nich jest zbyt wąska, co nie pozwala w pełni cieszyć się prowadzeniem. Wyjątkiem jest Blakey Road. To jedna z najlepszych dróg w Wielkiej Brytanii. Słynna trasa łączy się z A170 na południu wrzosowisk i z A171 prowadzącą na północ. Jej istnienie zawdzięczamy kopalniom rudy żelaza. W celu transportu surowca wybudowano w 1861 roku linię kolejową. Miejscowość Hutton Le-Hole była punktem zbiorczym. I właśnie tam się zaczyna ta droga.
Podróżując tą trasą wrażenie robią strome, ślepe wzgórza. Zdaniem Steve’a, dysponując samochodem takim jak Ford Focus RS – z 2,3-litrowym silnikiem o mocy 350 KM i 440 Nm maksymalnego momentu obrotowego – aż grzechem byłoby nieodwiedzenie położonego niedaleko toru Croft Circuit, który został częściowo stworzony przez Jima Clarka. Należy do jednych z najlepszych pod względem układu. Miejscami przywodzi na myśl legendarny tor Nurburgring.
Podsumowanie:
- Emocje: 10/10
- Jakość nawierzchni: 9/10
- Dostępność: 8/10
- Gościnność: 9/10
- Krajobraz: 10/10
- Gastronomia: 8/10
- Łączny wynik: 54/60
3. Katalonia C462, Hiszpania
C462 prowadzi na północ z małego katalońskiego miasteczka Solsona, przez St Llorenc de Morunys. Zdaniem Steve’a, to może być jedna z najlepszych tras w Europie, o której mało kto słyszał. Została wybudowana w latach 90. Wtedy gospodarka Hiszpańska rozkwitała. Sama droga miała zapewnić dostęp do tamy Llosa Del Cavall, ukończoną w 1997 roku. Tama została zbudowana z myślą o zapewnieniu ogromnej części regionu prąd, jednak przez narastające problemy finansowe, nigdy nie postawiono elektrowni. Dlatego też trasa ta dla zwykłych śmiertelników nie ma żadnego zastosowania. Większość osób chcących przemieszczać się z punktu A do punktu B, wybiera inną, łatwiejszą drogę.
To z kolei oznacza, że C462 jest praktycznie opustoszała przez większość roku. Mimo to, jej nawierzchnia nie budzi nawet najmniejszych zastrzeżeń. Są trzy sektory drogi. Pierwszy jest przyjemny, otwarty i płynny – towarzyszą mu piękne krajobrazy. Druga część trasy jest znacznie bardziej kręta, ale również szeroka. Szaleństwo zaczyna się na ostatnim fragmencie. Jedzie się pod górę, zbliżając się do Pirenejów. Drodze towarzyszą mosty oraz tunele. Warto jednak zatrzymać się w St Llorenc de Morunys, czyli zabytkowej wiosce z XI wieku.
Podsumowanie:
- Emocje: 10/10
- Jakość nawierzchni: 10/10
- Dostępność: 8/10
- Gościnność: 9/10
- Krajobraz: 10/10
- Gastronomia: 9/10
- Łączny wynik: 56/60
4. D526 & D926, Francja
Po zjechaniu w drogę D526, wszystko wygląda zwyczajnie. Do czasu. Wystarczy minąć wioskę Allemont, kierując się w stronę Lac du Verney, by droga i sceneria zaczynały się zmieniać. Im dalej jedziesz tą trasą, tym jest lepsza. Po około 20 kilometrach, przejeżdża się obok Lac de Grand Maison, czyli jednej z największych elektrowni wodnych. I po raz kolejny trasa się zmienia – i to dosłownie. To już D926. Zdaniem Steve’a, droga ta jest absolutnie niesamowita i ma wszystko co najlepsze do zaoferowania.
Można spodziewać się niekończących serpentyn, płynnie przechodzących w kolejne. Skoro podróż samochodem tym fragmentem drogi stanowi nie lada wyzwanie, można sobie wyobrażać jak morderczy to był odcinek dla kolarzy podczas Tour de France w 2015. Zdaniem Steve’a, D526, D926 i D927 to jedne z najbardziej oszałamiających dróg w Europie i na świecie. Szczególnie jeśli do dyspozycji ma się Forda Mustanga z 2,3-litrowym silnikiem EcoBoost.
Podsumowanie:
- Emocje: 10/10
- Jakość nawierzchni: 9/10
- Dostępność: 8/10
- Gościnność: 9/10
- Krajobraz: 10/10
- Gastronomia: 9/10
- Łączny wynik: 55/60
5. B500, Niemcy
B500 to tak zwana trasa Schwarzwaldska. Zaczyna się w uzdrowiskowym mieście Baden-Baden w południowo-zachodnich Niemczech. Liczy 40 kilometrów. Do dyspozycji podróżnych jest wiele przydrożnych atrakcji. Nie brakuje hoteli, jezior oraz restauracji. Niektóre fragmenty drogi są szybkie i szerokie, a inne – wąskie i wolne. Trasa wymaga szczególnie dobrego przygotowania kierowcy i samochodu w momencie, gdy nawierzchnia jest wilgotna. Zdaniem Steve’a, droga ma zachwycające poczucie rytmu – fascynuje połączenie kolejnych zakrętów.
Samo B500, jak i wszystkie biegnące nieopodal drogi, są wręcz strzałem w dziesiątkę jeśli chodzi o doznania z prowadzenia samochodu. Szosa jest popularna zarówno wśród turystów, jak i motoryzacyjnych zapaleńców, praktycznie przez cały rok. Szczególnie w zimie. Jednak najlepiej się w nią wybrać rano lub popołudniu. Do tego podróży towarzyszą zapierające w dech piersiach widoki.
Podsumowanie:
- Emocje: 9/10
- Jakość nawierzchni: 10/10
- Dostępność: 8/10
- Gościnność: 8/10
- Krajobraz: 9/10
- Gastronomia: 7/10
- Łączny wynik: 51/60
6. MA10, Majorka
Na północy, wśród gór znajduje się droga MA10. Trasa zaczyna się jeszcze przed górami, na obrzeżach miasta Pollenca, założonego przez Rzymian w XIII wieku. Łącznie ma 50 kilometrów długości. Poza sezonem – kiedy nie ma zbyt dużego natężenia ruchu – jest jedną z najbardziej wyjątkowych dróg do jazdy samochodem. Składa się z trzech charakterystycznych, mocno różniących się od siebie segmentów. Pierwszy jest wyjątkowo ciasny i pokręcony, drugi jest bardziej płynny, otwarty, a trzeci – prowadzi do miasta Soller de Palma. Ten ostatni nie tylko daje poczucie, ale także wygląda jak dobrze zbudowany tor wyścigowy.
Zdaniem Steve’a, trasa strasznie pochłania, angażuje – sprawia, że kierowca staje się wręcz zahipnotyzowany. Wrażenia robią także tunele oraz jeziora. W połowie drogi znajduje się klasztor Santuari de Lluc. Został zbudowany w XIII wieku. W dzisiejszych czasach to jeden z najważniejszych celów pielgrzymek. Z wielu powodów to bardzo wyjątkowa trasa – mieści się na wyspie, która oferuje bardzo wiele atrakcji.
Podsumowanie:
- Emocje: 10/10
- Jakość nawierzchni: 9/10
- Dostępność: 6/10
- Gościnność: 9/10
- Krajobraz: 10/10
- Gastronomia: 9/10
- Łączny wynik: 51/60
A Wy macie swoje ulubione drogi?