` Biskup z „Zabawy w chowanego” miał mieć 3,44 promila alkoholu we krwi - Antyradio

Biskup z „Zabawy w chowanego” miał trafić do szpitala z podejrzeniem udaru mózgu. Według informacji przytaczanej przez media, miał mieć 3,44 promila

AKTUALIZACJA 23.06.2020 23.06.2020 13:47
AKTUALIZACJA 23.06.2020 23.06.2020 13:47

Jak donosi „Gazeta Wyborcza”, antybohater filmu „Zabawa w chowanego” na początku czerwca miał zostać przewieziony karetką do szpitala. Z biskupem miało nie być kontaktu; przeprowadzono tomografię komputerową podejrzewając udar mózgu. Według informacji przytaczanej przez gazetę miało się jednak okazać, że hierarcha był po prostu pijany.

Fot. pacjent wieziony na łóżku w szpitalu|undefined

Bracia Sekielscy w filmie „Zabawa w chowanego” pokazali, jak biskup Edward Janiak przenosił z parafii do parafii księdza oskarżanego o pedofilię. Dokument koncentrował się na ofiarach molestowania i ich walki o sprawiedliwość.

Prokuratura zainteresowała się sprawą dopiero po rozpoczęciu prac nad filmem, jednak jeszcze przed jego premierą postępowanie umorzono.

Przeczytaj także

Biskup nie przejął się zarzutami i chciał przeprowadzić święcenia kapłańskie. Ustąpił dopiero po fali krytyki, z jaką spotkał się ten pomysł.

Przeczytaj także

Hierarcha ostatecznie zaatakował nie tylko braci Sekielskich, uznając ich film za „atak na Kościół”, lecz także prymasa Polski, który przekazał opisaną sprawę do Watykanu, a także zdecydował o rozwieszeniu w parafiach plakatów z numerami telefonu, pod którymi można otrzymać pomoc w razie molestowania.

„Gazeta Wyborcza” dotarła do nowej, szokującej informacji o biskupie: w nocy 2 czerwca 2020 roku, dwa tygodnie po premierze filmu, miano wezwać do niego karetkę ze względu na rzekomy zły stan i brak kontaktu. Lekarze mieli podejrzewać udar, jednak według ustaleń przytaczanych przez "Gazetę Wyborczą" biskup miał mieć we krwi 3,44 promila alkoholu.

Biskup z „Zabawy w chowanego” miał mieć 3,44 promila alkoholu we krwi

Według informacji podanych przez dziennikarzy hierarcha miał trafić na oddział ratunkowy w Kaliszu późnym wieczorem. Z relacji dziennikarzy wynika, że miał mieć problem z wysławianiem się, co może sugerować udar. Po przeprowadzeniu badań miało okazać się jednak, że powód dyspozycji biskupa jest zgoła inny: miał mieć 3,44 promila alkoholu we krwi.

„Gazeta” zapytała o to zdarzenie kurię, która jednak odmówiła komentarza w sprawie, odpowiadając tylko że duchowny udaje się na okresowe badania po przejściu choroby nowotworowej. Informacji o pacjencie zgodnie z prawem odmawia personel medyczny, jak jednak udało się ustalić dziennikarzom, w dokumentacji z 2 czerwca 2020 znajdują się dane pacjenta noszącego imię i nazwisko biskupa oraz mającego tę samą datę urodzenia.

Eksperci przypominają, że tak wysokie stężenie alkoholu we krwi może powstać tylko wskutek długotrwałego picia.

Zobacz także: Biskup ogłosił, że Morawiecki i Szumowski to ewangeliści. „Przedłużenie czynów Jezusa” [WIDEO]