advert 0:
advert: all
device 1:all
device 2:all
advert final: all

Dostają mandaty za parkowanie na własnych podjazdach

AKTUALIZACJA 20.09.2016 20.09.2016 09:50
AKTUALIZACJA 20.09.2016 20.09.2016 09:50

Wielu Polaków jest zdania, że na naszym rodzimym podwórku dochodzi do największych absurdów. Jednak wiadomości ze świata pokazują, że niektóre problemy są globalne.

Właściciele samochodów mieszkający w południowo-zachodnim Londynie notorycznie dostają mandaty za parkowanie na własnych podjazdach. I mają powody do narzekań – karę grzywny za wykroczenie otrzymują z dużą częstotliwością, o czym wspomniał jeden z pokrzywdzonych:

Dostałem mandat w ostatni piątek, następnie w sobotę i poniedziałek. Najlepsze jest to, że od 14 lat tutaj mieszkam i nigdy nie było z tym najmniejszego problemu. Nie wiem czemu nagle wystawiono mi 3 mandaty w przeciągu zaledwie tygodnia. Po otrzymaniu pierwszego, byłem przekonany, że to po prostu ludzki błąd, a sprawę niezwłocznie wyjaśnię. Myliłem się.

Mieszkańcy złożyli wizytę w odpowiedniej placówce i dowiedzieli się od tamtejszych służb, że sfotografowano ich nielegalnie zaparkowane samochody, dlatego muszą zapłacić karę zupełnie tak jak wszyscy inni. To brzmi szczególnie absurdalnie zważywszy na fakt parkowania na własnym podjeździe. A to – jak sie okazało – każdorazowy wydatek 110 funtów, czyli około 550 zł!

Jeden z pokrzywdzonych spostrzegł funkcjonariusza wystawiającego mandat i spytał się co ten wyprawia – nie dostał żadnej odpowiedzi. Najbardziej jednak zdumiewa fakt, że mieszkańcy dostali karę grzywny w sobotę, czyli w dniu, w którym parkowanie w płatnej strefie jest darmowe.

Swoje niezadowolenie wyraziła Sue Cunningham, która otrzymała trzy mandaty:

Czuję się jakbym była nękana. Jedyne co robię, to parkuję na własnym podjeździe. Mimo to, dostałam 3 mandaty od piątku. Moi sąsiedzi wezwali policję widząc jak służby wystawiają nam kary grzywny. Niestety oni nie mogli nic poradzić, poinformowali nas, że powinniśmy kontaktować się z radą miejską. Planuję napisać list w tej sprawie. Obecnie jestem winna ponad 300 funtów, a przecież nie zrobiłam nic złego.

Wiele osób zauważa, że porządni mieszkańcy są oskarżani przez osoby, których praca polega na wspieraniu obywateli. W rzeczywistości ci szukają luk w przepisach, pozwalających na łatwy zarobek.

Co o tym sądzicie?