Fotograf utknął w Wietnamie przez MacBooka Pro. Nie chcą go wpuścić do samolotu

Michał Tomaszkiewicz|undefined
AKTUALIZACJA 02.10.2019 02.10.2019 13:33
AKTUALIZACJA 02.10.2019 02.10.2019 13:33

Kontrole na bramkach na lotniskach często prowadzą do przymusowych rozstań z produktami, których nie wolno wnosić na pokład. W śmietnikach lądują zazwyczaj butelki z napojami, czasem jednak funkcjonariusze mają zastrzeżenia do czegoś znacznie bardziej wartościowego. Na przykład do komputera.

Fot. MacBook Pro|undefined

Bezpieczeństwo lotów traktowane jest priorytetowo. Na lotniskach nie ma więc przyzwolenia na przymykanie oka na sprzęty, które mogą być zagrożeniem dla pasażerów, a nawet samolotów.

Gdy więc okazało się, że w MacBookach Pro instalowano wadliwe akumulatory, które – jak widać na filmach umieszczanych w sieci – mogą spontanicznie zapalić się podczas użytkowania, linie lotnicze zaczęły uważnie przyglądać się komputerom wnoszonym na pokład.

Przeczytaj także

Dla niewprawnego oka wszystkie MacBooki wyglądają tak samo, wszystkie więc są podejrzane i dokładnie sprawdzane, mimo że niebezpieczeństwo dotyczy modeli wyprodukowanych w ciągu kilku miesięcy w 2015 roku.

Podejście linii lotniczych do przewożenia mogących stanowić zagrożenie MacBooków może zmieniać się bardzo szybko. Przekonał się o tym brytyjski fotograf Julian Elliott, który bez większych problemów doleciał ze swoim komputerem do Wietnamu, ale wydostanie się z nim z kraju okazało się być niemożliwe.

Utknął w Wietnamie przez MacBooka Pro

Elliott wybrał się do Wietnamu, żeby przygotować zdjęcia dla jednego z biur podróży. Na miejsce dotarł bez problemu, nie był także niepokojony z powodu MacBooka Pro podczas przelotów krajowych na miejscu.

Gdy zakończył pracę nad zleceniem i rozpoczął podróż powrotną do domu, czekała go niespodzianka. Na lotnisku dowiedział się, że nie zostanie wpuszczony do samolotu, gdyż jego komputer został zaliczony do przedmiotów niebezpiecznych.

Fotograf miał wybór: zostawić MacBooka Pro pod opieką przyjaciela i wrócić do domu bez owoców sesji zdjęciowej, lub zostać w Wietnamie i poczekać dwa tygodnie na wymianę akumulatorów na bezpieczne i otrzymanie stosownego certyfikatu do pokazania obsłudze lotniska.

Potencjalny pożar na pokładzie lecącego samolotu może spowodować katastrofę, nic więc dziwnego, że linie lotnicze nie chcą ryzykować po ostrzeżeniu wydanym przez FCC.

Zobacz także: Linie lotnicze ostrzegają podczas wybierania miejsca, gdzie będą siedzieć małe dzieci