Gracze nowego "Call of Duty" nie zagrają w najpopularniejszy tryb multi ostatnich lat

AKTUALIZACJA 06.08.2019 06.08.2019 08:23
AKTUALIZACJA 06.08.2019 06.08.2019 08:23

Do premiery "Call of Duty: Modern Warfare" zostało jeszcze kilka miesięcy, ale ilość informacji jakie trafiają do nas w ostatnim tygodniu powoduje, że ta data wydaje się niewiarygodnie odległa.

Fot. Call of Duty |undefined

Kilka dni temu fani "CoDa" mogli zobaczyć pierwszy trailer multiplayerowej odsłony tytułu. Jak informowaliśmy wtedy, oprócz klasyczny trybów, w grze pojawi się też "Ground War", który ma pozwolić nawet 100 graczom walczyć ze sobą.

Wiele osób zakładało wtedy, że "GW" to nic innego jak zamaskowany Battle Royal. W końcu ten tryb był dostępny przy poprzedniej odsłonie gry - "Black Ops 4". A wiele z gier typu "BT" pozwala właśnie setce graczy brać udział w każdej rozgrywce.

Przeczytaj także

Jak jednak poinformował wczoraj Joe Cecot, jeden z deweloperów tytułu, twórcy zdecydowali się skupić na klasycznej rozgrywce zamiast na Battle Royal. Oznacza, to że w najnowszej odsłonie legendarnej serii zabraknie trybu, który opętałem setki tysięcy fanów na całym świecie.

Czy to krok w dobrym kierunku 

Tryb ten ma tak samo wielu wrogów, jak fanów. Gigantyczna popularność "Fortnite'a" sprawiła, że twórcy każdej strzelanki próbowali uszczknąć kawałek tortu i zyskać na popularności świeżego trybu. Nikt jednak nie był nawet bliski zdobycia kultowego statusu, jaki aktualnie ma tytuł tworzony przez Epic Games. Fani za to irytowali się, że wiele gier rezygnowało ze swojej osobowości, aby spróbować sprzedać więcej kopii.

Wiele osób sugeruje, że "COD" nie powinien próbować naśladować "Battlefronte'a" tworząc tego typu wielkie bitwy.

Prawda jest taka, że jeśli gra będzie dobra, to nikt nie będzie narzekał.

Przeczytaj także:  16-latek wygrał 3 mln dolarów w turnieju Fortnite