Jak wygląda laptop starszy od Jezusa?
Sensacyjnego odkrycia dokonali internauci bezlitośnie demaskujący wszystkie spiski Illuminati i Reptilian. Na greckim nagrobku pochodzącym z setnego roku przez Chrystusem przedstawiono – bez najmniejszego cienia wątpliwości – w pełni funkcjonalny laptop.
Narzędzia, jakimi dysponowali w tamtym czasie rzeźbiarze, nie pozwoliły niestety na uchwycenie szczegółów, takich jak marka i model komputera. Nie sposób więc odpowiedzieć na dręczące ludzkość od zarania wieków pytanie: czy to dla sprzętu spod znaku jabłka wyrzekliśmy się raju?
Artyście udało się tylko uchwycić dwa porty znajdujące się na boku urządzenia. Internauci śledczy wydedukowali, że są to gniazda USB nie do końca znanego typu, do których pasuje okrągła wtyczka. Roboczo można nazwać tę iterację interfejsu USB O.
Obecność laptopa w Starożytnej Grecji wyjaśnia tajemnicę wyroczni delfickiej – komputer sprzed dwóch milleniów miał najwyraźniej zainstalowaną bazę danych Oracle oraz umożliwiał kodowanie w języki programowania zwanym, a jakże, Delphi. Można domniemywać, że oprogramowanie Business Inteligence, pracujące na zbiorach Big Data, pozwalało dokonywać proaktywnej predykcji, prezentacja wyników realizowana była w postaci heksametrycznej, co utrudniało interpretację otrzymanych wyników.
Dokładne przyjrzenie się sylwetce wyrzeźbionego laptopa pozwala zauważyć, że nie jest on tak smukły, jak oferowane dziś modele. Może to oznaczać tylko jedno: jest to wersja wzmocniona - rugged - odporna na pył, zalanie wodą i wstrząs. Dokładnie takiej maszyny potrzeba by było dwa tysiące lat temu.
Konspiracja próbująca utrzymać w tajemnicy osiągi starożytnej myśli technicznej zaczyna walić się jak domek z kart: co prawda demaskatorski materiał zamieszczony na YouTube udało się utrzymać w tajemnicy przez okrągły rok, jednak teraz zaczynają się pojawiać pozostałe kawałki układanki.
Na naczyniu datowanym na 500. rok przed naszą erą widać wyraźnie inny laptop, osadzony w stacji dokującej (być może z dodatkowym akumulatorem) oraz obsługiwany rysikiem – musiał być więc wyposażony w ekran dotykowy.
Oczywiście, NWO zaczęło już akcję dyskredytowania tego wielkiego odkrycia. Przedstawiciele establishmentu archeologicznego sieją dezinformację twierdząc, że mamy tu do czynienia z pudełkiem na biżuterię, lusterkiem lub tabliczkami do pisania na wosku.
Doskonale widoczne porty USB mają być według specjalistów otworami pozostałymi po drewnianych zdobieniach, a koronnym argumentem wytaczanym przeciwko odkryciu zdaje się być stwierdzenie, że nie widać nigdzie kabla zasilającego, a w Starożytnej Grecji nie znano elektryczności.
Odpowiedź na te zarzuty jest prosta: po pierwsze, słowo „elektryczność” pochodzi wprost od „elektronu” (ηλεκτρον), czyli greckiego określenia bursztynu – nie można więc twierdzić na poważnie, że Grecy nie znali zjawiska, któremu nadali nazwę. Po drugie zaś: zbliżamy się w naszych czasach do możliwości bezprzewodowego ładowania urządzeń na odległość, za pewnik można więc przyjąć, że 2000 lat temu stosowano właśnie takie rozwiązanie.
Kto wyprodukował starożytny laptop i jakie komponenty ma w środku?