advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:

KRAKsat poleciał w kosmos. Studenckiego satelitę na orbitę zabrała NASA

Michał Tomaszkiewicz
AKTUALIZACJA 19.04.2019 19.04.2019 12:06
AKTUALIZACJA 19.04.2019 19.04.2019 12:06

Studenci Akademii Górniczo-Hutniczej i Uniwersytetu Jagiellońskiego stworzyli własnymi siłami satelitę, którego celem jest przetestowanie rozwiązań mogących mieć duży wpływ na przyszłe konstrukcje wynoszone na orbitę. KRAKsat został wyniesiony rakietą Antares 230, startującej z zaopatrzeniem dla ISS w ramach misji NG-11.

Fot. KRAKsat|undefined

KRAKsat, podobnie jak stworzony w Warszawie PW-Sat2, to nanosatelita – jego kształt to sześcian o boku 10 cm.

Oba wyniesione w przestrzeń kosmiczną studenckie konstrukcje powstały, żeby przetestować nowe rozwiązania, mogące wpłynąć na przyszłość podboju kosmosu. Zadaniem PW-Sat2 było przeprowadzenie procesu deorbitacji za pomocą rozwijanego żagla, KRAKsat  również zajmie się pomysłem, który w przyszłości także może zostać wdrożony w nowych satelitach.

Głównym zadaniem satelity jest zbadanie, jak w kosmosie zachowa się ferrofluid, czyli ciekły magnes. Chcemy sprawdzić realność pomysłu użycia go jako ciekłego koła zamachowego. Przy braku grawitacji w przestrzeni kosmicznej wprowadzimy ferrofluid w polu magnetycznym w ruch wirowy. Jeśli eksperyment się powiedzie – ciecz w zbiorniku powinna przyjąć oczekiwaną przez nas prędkość i spowodować zmianę prędkości obrotowej satelity w przeciwnym kierunku.

Rakieta Antares 230 z KRAKsatem na pokładzie wystartowała 17 kwietnia 2019 r. o godz. 22:46 czasu polskiego – studencki satelita zabrał się na Międzynarodową Stację Kosmiczną w pojeździe zaopatrzeniowym Cygnus w ramach misji NG-11. Na właściwą orbitę zostanie wyrzucony za kilka tygodni właśnie z ISS.

Przeczytaj także

Studencki satelita KRAKsat w kosmosie. Zabrał się na orbitę z misją NASA

KRAKsat będzie pierwszym satelitą, który do orientacji względem Ziemi będzie używać ferrofluidu. Na tym jednak rola studenckiego projektu się nie skończy.

Satelita dokona pomiarów: temperatury, pola magnetycznego, natężenia światła i innych czynników, które chcemy zbadać, korzystając z naszej obecności w kosmosie. W tym czasie musi sprostać naprawdę ekstremalnym warunkom panującym w jonosferze, takim jak duża amplituda temperatur (od −170°C do 110°C!), niskie ciśnienie, mikrograwitacja, zjonizowane gazy.

Krakowski nanosatelita ma przebywać na orbicie przez rok – po tym czasie zostanie zdeorbitowany spali się w atmosferze. KRAKsat zabrał ze sobą na orbitę 1200 zdjęć i prac zgłoszonych w akcji akcji #lecewkosmos.

Zobacz także: >> Lech Wałęsa i polscy naukowcy apelują do Donalda Trumpa o wysłanie Polki lub Polaka w kosmos <<

Razem z KRAKsatem na orbitę wyniesiony został takę inny polski nanosatelita – wrocławski Światowid, którego zadaniem będzie monitorowanie stanu wód i powietrza oraz analizowanie zmian pogody.