Memy popularniejsze w sieci od Jezusa
Jezus został zdetronizowany w internecie przez memy, jednak powtórne wejście na tron zainteresowania w Google Trends jest już blisko – nadchodzą święta.
Narzędzie udostępnianie przez Google pokazuje, jaką popularnością na świecie (lub w wybranym kraju, ale o tym więcej za chwilę) cieszą się w wyszukiwarce poszczególne tematy.
Jak wynika z dociekań wścibskich internautów, pełzająca rewolucja obyczajowa przyniosła swoje owoce w sierpniu 2016 roku – wtedy to po raz pierwszy hasło „memy” było na świecie popularniejsze od Jezusa.
Z siłą memów muszą liczyć się najpotężniejsze siły tego świata – jak wynika z nieoficjalnych informacji, to właśnie strach przed ośmieszającymi obrazkami pokazującymi smartfony Galaxy Note 7 w ogniu sprawiły, że Samsung postanowił wycofać je z rynku.
Odkryciem podzielono się w dość wylewny sposób.
Od razu też pojawiły się wątpliwości, czy tym danym można ufać. Niewiara została wyrażona w jednym prosty pytaniu:
Ile procent memów stanowią te z Jezusem?
Analiza wykresu pozwala przepowiedzieć, że Jezus wróci – w okolicach świąt widać wyraźne szczyty zainteresowania ze strony internautów.
A jak potencjalny król Polski radzi sobie w naszym kraju? Okazało się, że internauci zawierzyli memom bardziej już w 2014 roku, a od lipca 2015 śmieszne obrazki wygrywają z Jezusem bezdyskusyjnie.
Jeśli uważacie, że łatwo można znaleźć kategorię wyszukiwania, która z łatwością zdeklasuje zainteresowanie Jezusem, to macie jak najbardziej rację – przegrywa on sromotnie z seksem.
Jeśli jednak chcielibyście doświadczyć objawienia i dowiedzieć się, pod czyją opiekę spieszą tak naprawdę internauci, tajemnicę odkryje przez Wami poniższy wykres.
A Wy szukacie Jezusa w sieci?