Mężczyzna we Włoszech dostał mandat, bo grał w Pokemon GO podczas kwarantanny
Odkąd gra Pokemon GO zadebiutowała na rynku, Nintendo zdążyło na niej zarobić ponad miliard dolarów, doczekała się wielu aktualizacji i zmian, ale wciąż zachowała ten sam rdzeń rozgrywki - trzeba chodzić i fizycznie łapać Pokemony.
To zaś wymaga od gracza wyjścia z domu. I tu pojawia się cały problem, ponieważ przy panującej pandemii koronawirusa, opuszczanie swoich "czterech ścian" powoduje problemy w wielu miejscach na świecie - jak chociażby we Włoszech. W kraju panuje kwarantanna, liczba zmarłych i zarażonych idzie w tysiące, a problem nie ustępuje. Nie wszyscy stosują się jednak do środków bezpieczeństwa zarządzonych przez państwo.
Grał w Pokemon GO podczas kwarantanny. Dostał mandat
Jak podaje gazeta Leggo, w regionie San Fermo zatrzymano 31-letniego mężczyznę, który szedł po ulicy ze swoją córką. Został ukarany mandatem z powodu złamania zasad dotyczących wychodzenia z domu, które wprowadzono we Włoszech 9 marca 2020 roku, by walczyć z pandemią koronawirusa. Mężczyzna grał w Pokemon GO i spacerował, a takie działania nie podlegają pod wyjątki rozporządzenia (te obejmują m.in. wyjście po zakupy).
I chociaż zasady są dość jasno opisane przez władze, to i tak według wspomnianego Leggo, już ponad 43 tysiące osób zostało ukaranych mandatami za nieprzestrzeganie panujących restrykcji.
W ramach walki z koronawirusem, twórcy Pokemon GO stwierdzili, że przenoszą na późniejsze daty różne wydarzenia w grze. Oprócz tego, firma Niantic wprowadziła zmiany w samej produkcji - znacząco obniżyli cenę wabika o nazwie Incense, który powoduje, że Pokemony pojawiają się bliżej lokacji gracza.
Wisienką na torcie w zmianach wprowadzonych przez Niantic w Pokemon GO jest zmniejszenie ilości kroków potrzebnych do wyklucia jajek z Kieszonkowymi stworkami - teraz można je wykluwać, dzięki chodzeniu po domu. Jeżeli więc chcecie pozbierać Pokemony nie wychodząc z domu, to nadszedł na to idealny czas. Gra jest dostępna w sklepach Google Play oraz Apple Store.