Miliony złotych za e-usługi dla... 78 osób
XXI wiek wchodzi do polskich urzędów powoli – mimo dużych nakładów finansowych na wdrażanie projektu elektronicznej platformy usług administracji publicznej, Polacy wciąż wolą załatwiać sprawy fatygując się osobiście. Dlaczego omijamy e-administrację szerokim łukiem?
Sprawie postanowiła przyjrzeć się Najwyższa Izba Kontroli. W opublikowanym raporcie znajduje się próba odpowiedzenia na to pytanie oraz dane dotyczące rozpowszechnienia i stopnia wykorzystania dostępnych elektronicznie usług. Część ustaleń potrafi zaszokować.
Symboliczną informacją jest podsumowanie działalności platformy Wrota Mazowsza w okresie pomiędzy 5 listopada 2014 a 30 czerwca 2015 roku. Na zbudowanie systemu oraz przygotowanie portfolio usług elektronicznych wydano do końca powyższego okresu niemal 10,5 mln złotych, rozbudowując katalog do 1128 spraw, które obywatel mógł załatwić przez internet. Z możliwości skorzystało w badanym okresie… 78 osób. Zrealizowano łącznie 169 usług.
Urzędowa nienowoczesność
Systemy elektronicznej obsługi interesantów opracowywane są przez urzędników – i niestety, widać to po stosowanych procedurach dostępu do systemu. Żeby móc załatwić sprawę urzędową przez internet, należy najpierw pofatygować się osobiście do punktu umożliwiającego założenia profilu zaufanego na platformie lub dysponować kwalifikowanym podpisem elektronicznym (jego koszt to około 200 złotych rocznie).
23 września 2015 roku ważny profil zaufany ePUAP posiadało 382 296 obywateli. Od 1 stycznia 2014 do 30 czerwca 2015 roku za pomocą platformy wysłano 3 024 446 dokumentów (1 759 215 w 2014 i 1 265 231 do 30 czerwca 2015). Na pierwszy rzut oka wygląda, że dotychczasowe narzekanie na małą popularność elektronicznych kontaktów z urzędami było przesadzone, jednak powyższe dane uwzględniają także kontakty międzyrzędowe, które składają się na… 96,3% ruchu na ePUAP.
Obywatele złożyli w badanym okresie 113 100 dokumentów. Oznacza to, że tylko 1/4 Polaków, którzy zadali sobie trud założenia profilu zaufanego, przebrnęła przez udostępniane formularze usług elektronicznych. Odsetek ten jest zapewne mniejszy, gdyż osoby zdeterminowane do korzystania z ePUAP wykorzystywały platformę więcej niż raz. Tylko 3,7% spraw załatwianych za pomocą platformy było inicjowane przez obywateli.
Nieprzyjazność systemów informatycznych przygotowywanych przez administrację widać bardzo dobrze po sposobach, w jaki składano elektronicznie wnioski w programie „Rodzina 500 plus”. Przygotowano 3 kanały do obsługi napływających wniosków – porta emp@tia, Platformę Usług Elektronicznych ZUS oraz ePUAP. Rozwiązania opracowane przez administrację sromotnie przegrały z udostępnionymi przez banki w ramach świadczonych przez nich usług internetowych.
Jak można się dowiedzieć z dalszej części raportu, mimo starań urzędników i udostępniania w internecie setek możliwych do załatwienia spraw, przeważająca część z nich nie została w okresie obejmowanym przez raport użyta nawet raz.
Setki usług, z których nikt nie korzysta
Liczba usług udostępnianych w kontrolowanych jednostkach była bardzo zróżnicowana i kształtowała się od jednej (Elektronicznej Skrzynki Podawczej) do ponad 100 e-usług (świadczonych przez sześć urzędów). Łącznie 30 czerwca 2015 roku na obywateli czekało 1705 e-usług.
Najpopularniejszą z nich (i świadczoną czasem jako jedyną) była Elektroniczna Skrzynka Podawcza, służąca po prostu do dostarczania do urzędów dokumentów. Najwięcej usług dostępnych w internecie przygotowano dla budownictwa, architektury, urbanistyki; spraw obywatelskich (dowody osobiste, meldunki, wybory); działalności gospodarczej; komunikacji, drogownictwa i transportu; ochrony środowiska; podatków i opłat oraz nieruchomości, lokale mieszkalne i użytkowe.
Jak wynika z ustaleń NIK-u, część petentów po wstępnym skorzystaniu z e-usługi uznawało, że szybciej uda im się załatwić sprawę udając się osobiście do urzędu. Dotyczyło to przede wszystkim sytuacji, gdy do przeprocesowania wniosku niezbędne było dostarczenie oryginalnych dokumentów lub tablic rejestracyjnych do urzędu. Opcja skorzystania z usług pocztowych cieszyła się małą popularnością.
Mowa tutaj na przykład o świadectwach szkolnych, dyplomach uczelni wyższych, zaświadczeniach o posiadanych kwalifikacjach). Utrudnieniem jest wymóg dostarczenia oryginałów dokumentów podpisanych przez wnioskodawcę lub potwierdzonych za zgodność z oryginałem przez notariusza lub instytucję, która wydała dany dokument oraz brak możliwości podpisania elektronicznie wymaganych załączników.
Co jeszcze odkryła Najwyższa Izba Kontroli? W Urzędzie Miasta Lędziny udostępniono, poza ESP, 302 e-usługi, a obywatele skorzystali jedynie z 5 z nich: wydania zezwolenia na usunięcie drzew lub krzewów, wydania odpisu i zaświadczenia z rejestru stanu cywilnego, złożenia wniosku o udostępnienie informacji publicznej, wyznaczenia stref zakazu parkowania oraz… zgłoszenia problemu technicznego dotyczącego e-usługi.
Kontrola wykazała, że w przypadku 4 spośród 15 spraw/wniosków złożonych przez obywateli w formie dokumentu elektronicznego za pośrednictwem ESP, urząd nie doręczał pism wnioskodawcom z wykorzystaniem środków komunikacji elektronicznej, lecz w formie papierowej za pośrednictwem poczty z potwierdzeniem odbioru.
Załatwialiście sprawy urzędowe przez internet?