"Muminki" Tom 1, Tove Jansson [RECENZJA KOMIKSU]
Muminki powracają! Wydawnictwo Egmont zaprezentowało zbiorczą publikację zawierającą paski komiksowe autorstwa Tove Jansson. To prawdziwa gratka dla wszystkich fanów uroczych trolli.
Istnieją takie zjawiska popkulturowe, których nie trzeba nikomu przedstawiać, ani szczególnie do nich zachęcać. Należą do nich "Muminki" autorstwa Tove Jansson. Nie wiele jednak osób wie, że fińska artystka przez lata tworzyła komiksowe przygody stworzonych przez siebie postaci. Wydawnictwo Egmont postanowiło wydać je w zbiorczej formie. Do sprzedaży trafił pierwszy tom komiksowych "Muminków". Dzięki niemu poznacie nie tylko kolejne przygody tytułowych bohaterów, ale również dowiecie się, gdzie powstają Hatifnatowie, kim jest Sofus oraz skąd wśród Muminków zamiłowanie do muszelek.
Osoby, które kochają Muminki, zapewne wiedzą o istnieniu komiksowych przygód ich lubionych bohaterów i zapewne już się z nimi zapoznały. Większość osób kojarzy jednak śmieszne trolle przypominający hipcie jedynie z serii książek dla dzieci, ewentualnie ich kinowych i telewizyjnych adaptacji. Nieco starsi widzowie zapewne pamiętają serial animowany z lat 70., za który odpowiada wytwórnia Se-ma-for, uznany zresztą za jedną z najwierniejszych adaptacji "Muminków" w historii. Pokolenie obecnych 30-latków wychowało się natomiast na japońsko-fińsko-holendersko-francuskiej produkcji, która była w Polsce emitowana w formie wieczorynki. Co ciekawe jej widzowie w komiksie "Muminki", znajdą pierwowzory niektórych odcinków tego serialu.
Oprócz książek napisanych przez Jansson i animacji na ich podstawie przez wiele lat ukazywały się również paski komiksowe z przygodami Muminków. Autorka była bowiem również malarką i ilustratorką. To właśnie onastworzyła obrazki do swoich książek. Kiedy seria trafiła do Wielkiej Brytanii, zachwycony nią Charles Sutton, stojący na czele Associated Newspapers, skontaktował się z Jansson i poprosił, by rozpoczęła pracę nad komiksem.
Dzięki temu wydarzeniu w 1954 roku na łamach "The Evening News" pojawił się pierwszy poza granicami Finlandii komiks z przygodami Muminków, który ukazywał się regularnie do roku 1975. Z czasem pasek przejął brat autorki - Lars Jansson, jednak komiksy zawarte w tomie 1 "Muminków" wydanych przez Egmont w całości stworzyła pisarka.
Wydanie zbiorcze zawiera 11 czarno-białych opowiadań komiksowych: "Rabusie", "Życie rodzinne", "Muminki na Riwierze", "Wyspa Muminków", "Niebezpieczna zima", "Zabawa w udawanie", "Nowy dom Muminka", "Nowe życie Muminków", "Zakochany Muminek", "Dżungla w Dolinie Muminków" oraz "Muminki i Marsjanie". Tematy przewodnie są zróżnicowane, ale historyjkom zawsze towarzyszy niebanalny humor i typowy dla Jansson klimat, który podbił serca milionów czytelników na świecie.
Fabuły nie są specjalnie skomplikowane a rysunki szczególnie finezyjne, ale w tym tkwi potęga Muminków. W 11 historiach pojawiają się oczywiście kultowi bohaterowie: Muminek, Panna Miotka, Ryjek, Tatuś i Mamusia Muminka, Włóczykij, Mała Mi, Mimbla, a nawet Pani Filifionka, Paszczaki i Bobek. To oczywiście nie wszystkie postacie, bo Dolina Muminków i jej okolice są zamieszkiwane przez rozmaite stworzenia, które uczestniczą w przygodach tytułowych trolli.
Jansson stworzyła niezwykle ciekawy świat, pełen dziwnych i często abstrakcyjnych postaci. Bardzo często swoim usposobieniem wywołują one wiele komicznych sytuacji, które rozbawią młodych i nieco starszych czytelników. I będzie to autentyczny śmiech na głos, co przy lekturze komiksów nie zdarza się często. Warto też podkreślić, że Muminki nie są wcale pozycją zarezerwowaną dla dzieci. Nawet mając na karku kilka dekad, można się wciągnąć na tyle, żeby pochłonąć liczącą ponad 200 stron cegiełkę za jednym podejściem. Abstrakcja i charakterystyczne cechy protagonistów sprawiają, że trudno oderwać się od tego niesamowitego świata, który powstał ponad 70 lat temu. Możliwe, że działa też najzwyczajniej w świecie dziecięcy sentyment, ale podejrzewam, że nawet osoba niemająca styczności z Muminkami po lekturze tego komiksu będzie błagała o więcej przygód zabawnych trolli.
Co najważniejsze, pierwszy tom "Muminków" nie posiada moralizatorskiego tonu, a całość nie jest przesłodzona. Z tego powodu młodsi czytelnicy powinni śledzić przygody Muminków z kimś starszym, bo często reakcje głównych bohaterów zmierzają w naprawdę mrocznym kierunku. Oczywiście do niczego zdrożnego nie dochodzi, ale niektóre zachowania Muminków lepiej dziecku wytłumaczyć, co może być też świetną okazją do porozmawiania o negatywnych emocjach, ich genezie i znaczeniu.
Bo komiksowe, podobnie jak książkowe Muminki, nie są tak urocze, jak we wcześniej wspomnianej animacji. Bardzo często stanowią uosobienie zachowań, takich jak chciwość, próżność, głupota, złośliwość, łatwowierność, pesymizm czy gniew. "Muminki" są więc w pewnym stopniu uniwersalnym przekrojem społeczeństwa, tym bardziej że w kilku historiach pojawiają się wątki różnych pozycji społecznych, krytyka mieszczaństwa, dystans do różnego rodzaju kultów, a nawet konflikt na linii własność prywatna a osobista.
Z racji tego, że komiksowe "Muminki" powstały w latach 50. XX wieku, obecnych jest wiele stereotypowych zachowań, które z dzisiejszej perspektywy mogą wydać się gorszące. Objawiają się w relacjach damsko-męskich; zarówno w sferze uczuciowej, jak i na poziomie partnerstwa w związku. Oczywiście te wzorce były czymś normalnym w czasie, kiedy komiks powstał i chociaż dzisiaj rażą, mogą być interpretowane jako wypunktowanie największych przywar tak zwanego "tradycyjnego" funkcjonowania rodziny. Niewykluczone zresztą, że taki był cel autorki. Starsi czytelnicy mogą też wyłapać kilka podtekstów, które może nie są na poziomie "Shreka", ale się pojawiają, co tylko świadczy o poczuciu humoru Jansson.
A ten jest specyficzny, chociaż chyba każdemu powinien przypaść do gustu. Obecny jest nie tylko w zachowaniach Muminków i ich dziwacznych perypetiach, ale też w charakterystycznym języku oraz przede wszystkim warstwie wizualnej. Każdy, kto czytał książki o Muminkach, zapewne kojarzy prostą kreskę Jansson. Poszczególne kadry są bardzo schematyczne, czasami tło jest traktowane symbolicznie, ale nie brakuje też paneli, gdzie pojawia się mnóstwo detali, które przykuwają oko. Ta prostota naturalnie łączy się z historiami Jansson. Warto też zwrócić uwagę na może teraz już oklepane, ale jak na lata 50. pomysłowe wykorzystanie tak zwanych "rynien", czyli przerw pomiędzy poszczególnymi panelami. Często Jansson używa ich, by jeszcze bardziej związać warstwę słowną z rysunkową. Na przykład, kiedy Mamusia Muminka mówi o ogrodzie, kadry oddzielają od siebie narzędzia ogrodnicze, takie jak szpadel, czy grabie.
W rysunkach zachowała się też ewolucja warsztatu Jansson. Pierwsze przygody znacznie różnią się od tych na końcu tomu. Widać to między innymi w sposobie rysowania bohaterów, ale również dynamizacji postaci i zwiększającej się z historii na historię śmiałości rysunkowej autorki. Jest to niezwykle ciekawe zjawisko, bo czytelnik może zwrócić uwagę na proces twórczy, co nie często się zdarza, nawet w przypadku antologii, o ile nie są to pozycje przekrojowe dla twórczości danego rysownika.
Należy też wspomnieć o pięknym polskim wydaniu. Tom pierwszy "Muminków" został oprawiony w twardą okładkę. Grzbiet zdobi natomiast imitujące skórę tworzywo, które przywodzi na myśl stare książki dla dzieci. Podobnie zresztą jak okładkowy rysunek. Kolory znajdziemy tylko na grafikach okładki i na wewnętrznych stronach obwoluty, na których pojawia się Muminek w różnych pozach. No, chyba że weźmiemy pod uwagę kolor stron komiksu. Tak, w tej pozycji kartki nie są śnieżnobiałe, czego można by oczekiwać po gazetowych przedrukach. Zdecydowano się na użycie odcienia żółci, co może nawiązywać do starych, pożółkłych gazet i działać jako element ożywiający czarno-białe rysunki. Tuż po premierze pojawiły się głosy części czytelników, którzy narzekali, że tego typu zabieg przeszkadza im w lekturze. W świetle dziennym rzeczywiście może być to męczące, ale odpowiednie sztuczne oświetlenie rozwiązuje ten problem.
Wspaniałe jest też tłumaczenie Teresy Chłapowskiej, którą powinni kojarzyć czytelnicy polskich wydań książek Tove Jansson. Podobnie jak w ich przypadku, w komiksie również mamy do czynienia ze słowami, które być może wyszły już z powszechnego użytku, ale właśnie przez swoją anachroniczność idealnie pasują do atmosfery zaprezentowanej w paskach komiksowych. W wydaniu Egmontu pojawia się też posłowie autorstwa Macieja Nowaka-Kreyera, który nie tylko podsumował pracę Jansson nad Muminkami, i streścił historię paska o trollach, ale przedstawił też kontekst wychodzący poza książki i komiksy.
Słowem zakończenia - "Muminki" Tom 1, to pozycja, której naprawdę nie trzeba nikomu szczególnie polecać, bo już sama okładka sprawia, że chce się mieć ją na półce. Lektura, poprawia nastrój i nadaje się do wielokrotnego czytania. Każdy fan Muminków na pewno ma już ją w swojej kolekcji, a pozostałe osoby powinny zaopatrzyć się w egzemplarz nie tylko dla siebie, ale również dla swoich bliskich (na przykład w ramach prezentu). W przygotowaniu jest tom 2 i szczerze mówiąc, już nie mogę się doczekać.
Ocena: 10/10