„Polska wraca na EURO 2016!”
Kliknęliście? Gdybyście zrobili to na wpisie udostępnionym na Facebooku przez przestępców, właśnie zainstalowalibyście sobie wirusa.
Hakerzy wykorzystują najgorętszą sportową wiadomość ostatnich dni, żeby zwabić użytkowników i skłonić ich do zainstalowania szkodliwej aplikacji.
Czytając naszą wiadomość oszczędziliście sobie dużo potencjalnych kłopotów. Warto pomyśleć, czy nie udostępnić tej wiadomość znajomym – nich przeczytają o niebezpieczeństwie, zanim klikną na prawdziwego wirusa.
Sensacyjna wiadomość o powrocie polskiej reprezentacji na EURO 2016 jest gwarantowanym hitem – kibice wciąż jeszcze rozpamiętują rzuty karne, po których nasza drużyna pożegnała się z turniejem na poziomie ćwierćfinału. Polscy piłkarze wspominani są w internecie dziesiątki tysięcy razy.
Wiarygodność postu zwiększają informacje, jakie pokazywały się w głównych polskich portalach internetowych – według ekspertów, bramkarz portugalskiej drużyny wykonał niedozwolony ruch zanim Kuba Błaszczykowski kopnął piłkę.
Po kliknięciu na wiadomość na Facebooku użytkownik zostaje poproszony o zainstalowanie aplikacji „YouTube”, nie mającą z serwisem wideo należącym do Google nic wspólnego. To wirus, który może wykradać loginy i hasła do kont bankowych, a także wykorzystywać konto użytkownika do dalszego rozprzestrzeniania się.
Takie działania są dla przestępców niebywale intratne – rozbita w kwietniu 2016 roku polska grupa przestępcza wykradła z kont internautów prawie 100 mln złotych.
Przestępcy próbują różnych metod na skłonienie użytkowników Facebooka do zaakceptowania instalacji aplikacji lub rozszerzenia do przeglądarki internetowej. Najbardziej niebezpieczne ataki polegały na wysyłaniu (korzystając z mechanizmów serwisu społecznościowego) powiadomień o oznaczeniu w wiadomościach.
Próba sprawdzenia tej informacji mogła doprowadzić do zainstalowania programu potrafiącego zaszyfrować pliki na dysku. Aplikacje tego typu znane są jako ransomware – ich twórcy żądają okupu za przywrócenie dostępu do dokumentów i zdjęć znajdujących się na dysku.
Uważacie, na co klikacie w internecie?