Polski dron, który zastąpi satelity. Udany test bezzałogowca Cloudless

Michał Tomaszkiewicz|undefined
AKTUALIZACJA 05.11.2019 31.10.2019 12:52
AKTUALIZACJA 05.11.2019 31.10.2019 12:52

Cloudless to dron, który ma operować w „bliskim kosmosie”, czyli na wysokości około 30 km nad ziemią. Ma być tańszą alternatywą dla kosztujących miliony satelit, wykonując zadania obserwacyjne tak samo dobrze, a chwilami nawet lepiej.

Fot. dron Cloudless|undefined

Zmasowana atak dronów czai się tuż za rogiem. Bezzałogowe, autonomiczne pojazdy zmienia na zawsze sposób operowania naszej cywilizacji.

Nowość niesie zarówno zagrożenia (na przykład ataki terrorystyczne), jak i obiecuje wiele usprawnień. Amazon od lat szykuje się na wprowadzenie błyskawicznych dostaw zakupów dronami, podobne plany mają pizzerie, a Polacy pokazali, jak szybko można za pomocą dronów dostarczyć na salę operacyjną organy do przeszczepu.

Przeczytaj także

Nasi inżynierowie ambicjami sięgają bardzo wysoko. Twórcy drona Cloudless poinformowali o drugim locie testowanym szykowanego do operowania w stratosferze pojazdu. Bezzałogowiec został wyniesiony na wysokość 25 km i bezpiecznie wrócił na ziemię.

Polski kosmiczny dron przeszedł drugi test. W przyszłości zastąpi satelity

Docelowo Cloudless będzie mógł unosić się w stratosferze nawet przez rok, prowadząc na przykład obserwacje. Zanim jednak do tego dojdzie, twórcy muszą przetestować zastosowane w prototypie rozwiązania.

Drugi lot, tym razem z pełnowymiarowym dronem, skupiał się przede wszystkim na zagadnieniach energetycznych (zarządzanie zużyciem i pozyskiwaniem prądu elektrycznego, wytrzymałość mocowania paneli słonecznych), napędowych (badanie efektywności w mocno rozrzedzonym powietrzu) oraz aerodynamicznych (wytrzymałość konstrukcji na ciężkie warunki panujące na dużych wysokościach).

Testowy lot wykrył problemy z systemem nawigacyjnym drona. Po ich wyeliminowaniu prototyp przejdzie następne testy, tym razem trwające znacznie dłużej.

W najbliższy dniach (tygodniach) planujemy zrealizować kolejny start w celu potwierdzenia wyeliminowania wady autopilota i sprawdzenia efektywności śmigła (już wiemy, że panele słoneczne zdają egzamin w bliskim kosmosie). Prace nabierają tempa, wiemy, że założenia konstrukcyjne są poprawne i tym prototypem będziemy dążyć do uzyskania dwudziestoczterogodzinnego lotu w przyszłym roku.

Drony zdolne do realizowania lotów HALE/HAPS (High Altitude Long Endurance/High Altitude Pseudo-Satellite) mogą być błyskawicznie rozmieszczane w interesujących lokacjach. Loty mogą trwać tygodniami, miesiącami, a przy sprzyjających warunkach atmosferycznych nawet ponad rok.

Zobacz także: Polacy wysłali drona na wysokość 27 km. Zbierają fundusze na lepszy model