Śledztwo w sprawie zbiórki na seicento umorzone. Zniknęło 150 000 zł, nie było przestępstwa
Tysiące internautów wpłaciło pieniądze na zbiórkę na nowe seicento dla uczestnika wypadku z opancerzonym samochodem Beaty Szydło. Zebrano 150 000 zł, pieniądze zniknęły. Prokuratura nie dopatrzyła się przestępstwa.
Do wypadku doszło w lutym 2017 roku w Oświęcimiu. 21-letni mężczyzna kierujący seicento został oskarżony o spowodowanie wypadku z samochodem, którym jechała ówczesna premier Polski, Beata Szydło.
Internauci nie mieli wątpliwości, że to młodzieniec był ofiarą. Bardzo żywiołowo zareagowali więc na zbiórkę funduszy na zakup nowego samochodu dla 21-latka. Cel wyznaczono na 5 000 zł, ostatecznie wpłacono ponad 150 000 zł.
Sebastian, dla którego zbierano pieniądze, chciał przeznaczyć kwotę na cele charytatywne. Poprosił o wstrzymanie się z przekazaniem środków do czasu zakończenia postępowania sądowego, jakie toczy się przeciwko niemu z zarzutem spowodowania wypadku.
Pieniądze, które miały na niego czekać, zniknęły. Doniesienie o tym złożył organizator zbiórki, który przekazał kwotę swojej byłej żonie. Ta według relacji zgłaszającego podejrzenie popełnienia przestępstwa spłaciła swoje długi i przestała przejmować się monitami o oddanie pieniędzy.
Umorzenie śledztwa w sprawę 150 000 zł ze zbiórki na seicento. Prokuratura nie doszukała się przestępstwa
Sprawie przyglądała się krakowska prokuratura. Śledztwo zostało umorzone, gdyż nie doszukano się znamion przestępstwa.
Regulamin serwisu, w którym przeprowadzano zbiórkę, jasno mówi bowiem że pieniądze należą do organizatora akcji. W świetle prawa to właśnie on był więc dysponentem kwoty i mógł z nią zrobić, co chciał, mimo wcześniejszych deklaracji o powziętym celu zbiórki.
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie prokurator Janusz Hnatko rzucił więcej światła na sprawę:
Ten pan według regulaminu stał się właścicielem tych pieniędzy, w związku z tym nie można mówić, że je przywłaszczył. To oczywiście jest naganne, bo wykorzystał sytuację, ale trudno mówić o przywłaszczeniu cudzych pieniędzy w takiej sytuacji.
Polscy internauci bardzo ofiarnie pomagają osobom, które znajdują się w trudnej sytuacji. Gdy złodzieje okradli stuletnią staruszkę z oszczędności życia w kwocie 4 000 zł, w kilka dni wpłacili na konto fundacji pół miliona.
Zobacz także: Internauci ruszyli na pomoc okradzionej staruszce. Zebrali ponad pół miliona w dwa dni