Stworzyli rower, którego nie da się ukraść. Dziennikarze ukradli go w 60 sekund

AKTUALIZACJA 01.08.2019 01.08.2019 12:31
AKTUALIZACJA 01.08.2019 01.08.2019 12:31

Hulajnogi i rowery elektryczne potrafią być problemem, gdy chce się je zostawić bez opieki. To łatwy łup dla złodzieja. VanMoof Electrified S2 miał rozwiązać ten problem dzięki niemożliwemu do przełamania zabezpieczeniu. Pokonano je w 60 sekund za pomocą śrubokręta.

Fot. VanMoof Electrified S2 |undefined

W Polskich miastach można spotkać coraz więcej osób dojeżdżających do pracy hulajnogami elektrycznymi. Popularność zdobywają także rowery z wbudowanymi silnikami, pozwalające jeździć tak, jakby wszędzie było z górki.

To drogi sprzęt, za który często trzeba zapłacić kilka tysięcy złotych. Nic więc dziwnego, że kupującym zależy na tym, żeby nie udało się ich łatwo ukraść.

Przeczytaj także

Holenderski producent VanMoof ogłosił, że udało mu się stworzyć rower elektryczny, którego nie da się ukraść.

Modelowi Electrified S2 i jego zabezpieczeniom przyjrzeli się dziennikarze i okazało się, że pojazd można ukraść w mniej niż minutę. Producent odpowiada, że to nie do końca prawda i że w trakcie testu popełniono duży błąd.

VanMoof Electrified S2, rower którego nie da się ukraść, ukradziony w mniej niż minutę

Rower VanMoof Electrified S2 ma wbudowany w ramę komputer. W module sterującym znajduje się akumulator, gniazdo na kartę SIM oraz układ sterujący, odpowiedzialny za pracę oraz zabezpieczenie antykradzieżowe sprzętu.

Producent przekonuje, że zabezpieczenia elektrycznego roweru są tak skuteczne, że nie trzeba go nawet nigdzie przypinać. Nawet pozostawiony samemu sobie na chodniku oprze się zakusom potencjalnych złodziei.

Ważący 19 kg VanMoof Electrified S2 ma bowiem blokadę na tylne koło, której nie da się zdjąć mechanicznie. Odblokować rower można tylko przez aplikację lub wykonując tajną kobinację zaciśnięc hamulców.

Do tego w rowerze znajduje się karta SIM, dzięki której można zdalnie dostać się do pojazdu i śledzić jego lokalizację. Electrified S2 włącza też alarm, jeśli wykryje że jest przemieszczany bez odblokowania.

Tezę, że roweru nie da się ukraść, postanowili przetestować dziennikarze. Na ich pokonanie wystarczyło 60 sekund. Tyle czasu trzeba było poświęcić, żeby wykręcić z roweru moduł sterujący, wyjąć z niego kartę SIM i zacząć odjeżdżać w siną dal.

Producent odpowiedział na zarzuty filmem, w którym odtworzył metodę dziennikarzy i pokazał, że popełnili w przygotowaniach poważny błąd.

VanMoof wytknął, że przed wyjęciem karty SIM rower nie został zablokowany. Gdyby tak się stało, zabezpieczenia zadziałałyby.

Zobacz także: Uber projektuje w Polsce rowery elektryczne