Sygnalizacja świetlna dla użytkowników smartfonów
Osoby wpatrujące się podczas chodzenia po mieście w ekrany telefonów rzadko kiedy są w stanie poświęcić otoczeniu wystarczająco dużo uwagi, żeby móc bezpiecznie się przemieszczać. W trosce o takich obywateli niemieckie miasto oznaczyło przejście światłami wbudowanymi w chodnik.
Gdy komputery zaczęły trafiać do domów, wielu entuzjastów traciło podczas zabawy z nimi poczucie czasu. Smartfony, które są wielokrotnie potężniejsze od tamtych konstrukcji i stają się centrum życia przeciętnego użytkownika (jak podaje Apple, więcej informacji na temat osoby można obecnie znaleźć sprawdzając jego telefon niż przeszukując jego dom), także potrafią mocno zaabsorbować uwagę.
O ile jednak przesiedzenie całej nocy przez ekranem w domu skutkowało co najwyżej niewyspaniem, o tyle w warunkach miejskich uprawianie spacerów zombie (jak zwykło określać się chodzenie ze smartfonem przez oczami) może skończyć się tragicznie – w Monachium nastolatka zginęła, wchodząc wprost pod jadący tramwaj, a w Augsburgu dwa podobne wypadki skończyły się mniej poważnymi konsekwencjami.
Miasto postanowiło zapobiec takim sytuacjom w przyszłości i zainstalowało specjalne światła dla pieszych – ponieważ jednak użytkownicy smartfonów nie rozglądają się na boki ani w górę, umiejscowiono je wprost pod ich stopami.
Sygnalizatory ostrzegają przed niebezpieczeństwem pulsując czerwonym światłem. Pierwsze instalacje pojawiły się przy przystankach tramwajowych, które – ze względu na elektryczny napęd – ciężko usłyszeć, szczególnie gdy słucha się muzyki.
Niemieckie rozwiązanie nie jest pierwszym pomysłem na zapewnienie użytkownikom smartfonów większego bezpieczeństwa w mieście. W belgijskiej Antwerpii wydzielono na chodniku specjalny pas ruchu – analogiczny do ścieżek rowerowych – którego zadaniem było kierowanie użytkowników smartfonów pośród niebezpieczeństwa miejskiej dżungli (zrobiono to w ramach kampanii reklamowej).
W Londynie oklejono miękkimi materiałami lampy uliczne, a w Waszyngtonie w ramach eksperymentu wyznaczono na chodnikach strefy dla osób nie korzystających z telefonów – jak się jednak okazało, znaki były przez przechodniów całkowicie ignorowane.
Zupełnie inne podejście zaprezentowały władze New Jersey, które zaproponowały karanie mandatami osób korzystających ze smartfonów podczas chodzenia.
Jaka metoda byłaby według Was najbardziej skuteczna?