Sztuczna Inteligencja Google’a czyta romansidła

Michał Tomaszkiewicz
AKTUALIZACJA 06.05.2016 06.05.2016 15:21
AKTUALIZACJA 06.05.2016 06.05.2016 15:21

Nie od dzisiaj wiadomo, że czytanie poszerza horyzonty. Dzięki kontaktom z książkami czytelnicy zdobywają wiedzę i wzbogacają słownictwo. Na ten ostatni efekt liczy Google, karmiąc swoją Sztuczną Inteligencję książkami pełnymi erotycznych scen.

System pochłania kolejne lektury pasjami – na swoim koncie ma już ponad 2800 przeczytanych pozycji. Wśród nich znalazły się dzieła pokroju „Bezwarunkowej miłości”, „Rozpalonej”, „Śmiertelnego pożądania” czy „Umięśniony”.

Wizerunek okładki tej ostatniej pozycji można podziwiać poniżej.

foto: materiały prasowe
Fot. foto: materiały prasowe
foto: materiały prasowe

Jak chwalą się doglądający literackiej epopei pracownicy Google’a, Sztuczna Inteligencja tak dobrze opanowała przyswajany materiał, że może pokusić się o stworzenie własnego dzieła, nie stroniącego od barwnych, malowniczych i stymulujących opisów seksu. Niestety, prośba o zademonstrowanie przykładowego fragmentu spotkała się ze stanowczą odmową.

Pracownicy Google’a nie zdecydowali za to na ucieczkę od pytania o możliwy rozwój relacji pomiędzy Sztuczną Inteligencją a ludźmi.

Znamy grecki mit o rzeźbiarzu, który stworzył pomnik najpiękniejszej kobiety, jaką był sobie w stanie wyobrazić. Była bardziej urodziwa od każdej żyjącej osobie i w rezultacie twórca zakochał się w swoim dziele. Jeśli można pokochać pomnik, nie widzę dlaczego nie mogłaby pojawić się miłość pomiędzy człowiekiem a Sztuczną Inteligencją wychowaną na romansach.

Prawdziwym celem przedsięwzięcia jest zwiększenie możliwości lingwistycznych systemu Sztucznej Inteligencji, obecnej w usługach świadczonych przez Google i sugerującej na przykład szybkie odpowiedzi w Inboksie. Wybrane jako podstawa do nauki książki są napisane naturalnym, żywym i często potocznym językiem – takiego stylu brakuje w prezentowanych obecnie wypowiedziach tworzonego systemu.

Pracownicy Google dodają, że romanse pisane są zazwyczaj według jednego, powtarzalnego szablonu, dzięki czemu można pokazać tę samą w gruncie rzeczy historię na wiele różnych sposobów, co pozwala dostrzec ciekawe niuanse językowe.

Podejście Google okazało się – przynajmniej na razie - zdecydowanie bezpieczniejsze, niż pomysł zastosowany przez Microsoft. Tay.ai, bot mający nauczyć się sposobu wyrażania się stosowanego przez młodych ludzi, został błyskawicznie zepsuty przez swoją grupę docelową i został miłośnikiem Hitlera.

Doskonałe panowanie nad językiem przestaje być czysto ludzką domeną – stworzony w Japonii system napisał opowiadanie, które przeszło eliminacje nagrody literackiej.

Jakie książki polecilibyście Sztucznej Inteligencji?