Tajne kopalnie uranu na Śląsku. Od ręcznego segregowania rudy górnikom schodziła skóra, wypadały włosy i zęby
W Kowarach, Radoniowie i Miedziance przez lata działały tajne kopalnie wydobywające uran do bomb jądrowych. Nieświadomi niebezpieczeństwa górnicy pracowali bez odpowiednich zabezpieczeń, za co drogo zapłacili.
Gdy po II wojnie światowej wybuchła gorączka zbrojeń nuklearnych, ZSRR zorientowało się, że nie ma na swoim terenie udokumentowanych złóż uranu-235, niezbędnego do konstruowania ładunków jądrowych.
Związek Radziecki zaczął więc szukać surowców w krajach, które stały się od niego zależne. Na celowniku znalazła się Polska, gdzie w Sudetach namierzono rudę uranu. W trzech miejscowościach powstały tajne kopalnie, które wydobywały dla ZSRR materiał radioaktywny do produkowania bomb.
Kowary stały się miejscem szczególnym historii zbrojeń atomowych: wybudowany tam kompleks wcześniej zaopatrywał w uran Niemcy, którzy jeszcze w czasie II wojny światowej próbowały stworzyć własną broń jądrową.
Tajne kopalnie uranu w Polsce. Zaopatrywały program jądrowy ZSRR
Współpraca z ZSRR – uran był do Związku Radzieckiego sprzedawany, aczkolwiek nad opłacalnością umowy trwają wśród historyków dyskusje – była najbardziej intensywna w latach 50. XX wieku. Z dokumentów wynika, że z Polski wyjechało wtedy 720 ton uranu, co stanowiło około 3% całkowitego zaopatrzenia dla radzieckiego programu nuklearnego.
Żeby utrzymać działalność kopalni w tajemnicy, w dokumentach nigdy nie wpisywany słów :uran” albo „ruda uranu”. Zamiast tego stosowano oznaczenia R2 i P-9, mówiono także o pozyskiwaniu „metali niezależnych”. Ruda była wywożona do ZSRR jako „ziemia odpadowa”. Funkcjonowanie kopalni oraz badania geologiczne mające znaleźć nowe złoża uranu 235 finansowane były przez sowietów.
Jak wynika z dokumentów, w kopalni nie stosowano praktycznie żadnych środków bezpieczeństwa. Górnicy segregowali rudę gołymi rękami; w sortowni zatrudniano nawet kobiety w ciąży. Największym niebezpieczeństwem nie był jednak uran, tylko radon.
Górnicy i pracownicy kopalni po latach chorowali często na raka płuc; najbardziej jaskrawym przypadkiem wpływu pracy w kopalni uranu na zdrowie był przypadek mężczyzny, któremu wskutek pracy w sortowni i trzymaniu rudy w rękach schodziła z nich skóra, cierpiał na bóle głowy i „chroniczną niemoc”. Inne relacje mówią o wypadaniu zębów, włosów oraz paznokci.
Kopalnie zamknięto na początku lat 60. XX wieku, gdy okazało się, że w Polce nie ma większych złóż uranu. Co ciekawe, po latach w kopalni Kowary uruchomiono uzdrowisko: radon, który w dużym stężeniu jest szkodliwy, w mniejszych dawkach ma właściwości prozdrowotne.
Zobacz także: Rząd podał datę uruchomienia w Polsce elektrowni atomowej. Zbudują ją Amerykanie