Tinder pokaże zdradzających użytkowników Facebooka
Nowa funkcja aplikacji randkowej, pozwalająca zorganizować spotkania grup osób, przyniosła niepożądaną przez większość użytkowników niespodziankę – Tinder powiadamia znajomych z Facebooka o tym, że jest używany.
Testy Tinder Social zaczęły się pod koniec kwietnia 2016 roku w Australii, twórcy zapowiadają jednak szybkie udostępnienie funkcji na całym świecie. Pozwala ona zebrać grupę znajomych do wspólnego wypadu na miasto i skojarzyć ją z podobnie zorganizowanymi chętnymi.
To właśnie do sposobu, w jaki Tinder proponuje dodawanie osób do tworzonej grupy pojawiły się obiekcje – aplikacja skanuje znajomych na Facebooku i pokazuje, którzy z nich są aktywni na platformie randkowej.
Duża część użytkowników może poczuć się tym faktem zaniepokojona, szczególnie jeśli używają aplikacji nie w celu odnalezienia osoby będącej miłością jej/jego życia, ale raczej odskoczni od niej.
Twórcy aplikacji poczuli się zobligowani do skomentowania obiekcji użytkowników – w oficjalnym komunikacie podano, że w ustawieniach aplikacji można wyłączyć funkcję pokazywania się znajomym, dodając przy tym, że korzystanie z Tindera nie jest zazwyczaj tajemnicą, a 70% randkujących pobiera program po rekomendacji ze strony przyjaciół.
Sama idea Tinder Social przedstawia się interesująco – pozwala zebrać paczkę znajomych i umówić się na wspólne wyjście z inną znającą się grupą. Jeszcze przed spotkaniem na żywo tworzony jest czat, na którym mające się spotkać osoby mogą ze sobą porozmawiać i poznać się – ma to pomóc przełamać pierwsze lody podczas rzeczywistego spotkania.
Użytkownicy Tindera na sprawę patrzą nieco inaczej – pierwsza grupa, jaka powstała po udostępnieniu opcji Tinder Social, została nazwana „Zorganizujmy sobie orgię”. Być może nowa funkcja nie będzie więc używana w dokładnie taki sposób, jaki przewidzieli twórcy.
A Wy na co umawialibyście się przez Tinder Social?