Źle działa na mózg, a dzieci to jedzą. USA zakazuje, w Europie wciąż dostępne

AKTUALIZACJA 18.05.2026 18.05.2026 12:27
AKTUALIZACJA 18.05.2026 18.05.2026 12:27

Oto zagrożenia związane z barwnikiem E127 w produktach dla dzieci. Czy Europa wprowadzi zakaz jak USA? 

Żelki - materiał poglądowy
Fot. ARKADIUSZ ZIOLEK/East News
Z tego artykułu dowiesz się:
  • Czym jest erytrozyna E127 i jakie ma zastosowanie.
  • Jakie zagrożenia zdrowotne wiążą się z E127.
  • Dlaczego Stany Zjednoczone zakazały stosowania E127.
  • Jak Europa reguluje wykorzystanie barwnika E127.

Żelki, lizaki, kolorowe napoje i jogurty owocowe to produkty, które od lat lądują w rękach dzieci przy każdej możliwej okazji. Mało kto patrzy na skład, a tam, gdzieś pośród długiej listy substancji, często kryje się E127.

Quiz: Test z biologii. Inteligentny Polak odpowie chociaż na połowę pytań

1/15 Wątroba należy do układu pokarmowego

Stany Zjednoczone postanowiły całkowicie zakazać stosowania tej substancji. W Europie jest inaczej, bo barwnik wciąż jest dopuszczony do użytku, choć z ograniczeniami. Czym jest E127 i jak działa na nasze organizmy? 

Jak podaje rynekzdrowia.pl, eksperci alarmują i przestrzegają przed E127 od lat. Erytrozyna, bo tak brzmi pełna nazwa substancji kryjącej się pod tajemniczym symbolem, a w Stanach Zjednoczonych pod nazwą Red Number 3, to syntetyczny czerwony barwnik stosowany głównie w przemyśle spożywczym i kosmetycznym. Jego główną rolą jest nadawanie produktom intensywnego, apetycznego koloru.

Pojawia się w żelkach, lizakach i drażetkach, w jogurtach, lodach i serkach owocowych, w kolorowych napojach gazowanych, syropach i dodatkach do deserów, w wyrobach piekarniczych takich jak ciastka i kremy, a także w kosmetykach - między innymi pomadkach, błyszczykach i lakierach do paznokci. Stany Zjednoczone zdecydowały o całkowitym zakazie stosowania erytrozyny. Do tej decyzji przyczyniło się między innymi Center for Science in the Public Interest - organizacja, która od lat nagłaśniała zagrożenia związane z tym barwnikiem.

Producenci żywności w USA mają czas do stycznia 2027 roku, żeby zmodyfikować swoje produkty i usunąć z nich tę substancję. Prezes organizacji, doktor Peter Lurie, skomentował tę decyzję wprost: - FDA nareszcie kończy ten regulacyjny paradoks, w którym Red No. 3 był nielegalny w szminkach, ale całkowicie legalny w cukierkach dla dzieci - powiedział. Ten stan rzeczy utrzymywał się dekadami, mimo że ze środowisk naukowych płynęły sygnały ostrzegawcze.

Badania przeprowadzone w 2010 roku przez Center for Science in the Public Interest wykazały, że erytrozyna wykazuje właściwości rakotwórcze i genotoksyczne, a ponadto powoduje problemy behawioralne, szczególnie u dzieci. Cztery lata później, w 2014 roku, kolejne analizy wskazały na szersze spektrum możliwych skutków ubocznych. Wśród wymienianych działań niepożądanych znalazły się między innymi światłowstręt, obniżona koncentracja i trudności w nauce, destrukcyjny wpływ na wątrobę, serce, tarczycę oraz żołądek, a także problemy z płodnością. To lista, która powinna skłonić do refleksji każdego rodzica czytającego etykietę na opakowaniu żelków.

W Unii Europejskiej sytuacja wygląda inaczej. Substancja jest dopuszczona do stosowania, ale jej użycie podlega ograniczeniom co do określonych kategorii produktów i dawek. Podobnie jest w Australii, Nowej Zelandii i Chinach - regulacje istnieją, ale całkowity zakaz to na razie wyłącznie decyzja amerykańska.

Rodzi to oczywiste pytanie: skoro zebrane przez dekady dane były wystarczające, żeby jeden z największych rynków świata zdecydował się na pełny zakaz, to dlaczego Europa wciąż czeka?  Odpowiedź jest prozaiczna - regulacje unijne są wynikiem długich procesów konsultacyjnych i ocen ryzyka prowadzonych przez Europejski Urząd do spraw Bezpieczeństwa Żywności. Organizacja ta działa ostrożnie i opiera się na własnych analizach, niekoniecznie przyjmując automatycznie decyzje podjęte za oceanem. Nie oznacza to, że temat jest ignorowany, tylko że koła machiny obracają się wolniej. W praktyce produkty z E127 można dziś kupić w polskim sklepie bez żadnych przeszkód i bez żadnego ostrzeżenia na opakowaniu poza numerem substancji w składzie.

Dla przeciętnego rodzica sprawdzenie, czy w lizaku kupionym dziecku na stacji benzynowej nie ma erytrozyny, wymaga znajomości oznaczeń stosowanych przez producentów. E127 to nie jest nazwa, którą większość ludzi kojarzy z czymś niepokojącym. I chociaż unijne standardy powodują, że zażywana dawka erytrozyny na przykład w słodyczach, nie jest szkodliwa, warto po prostu stosować zasadę spożywania jak największej ilości nieprzetworzonych produktów - to zawsze najzdrowsza alternatywa. 

Źródło: Antyradio/rynekzdrowia.pl/Fakt.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu do końca! Po więcej informacji zachęcamy do odwiedzenia naszego Facebooka, Twittera, TikToka i Instagrama. Żeby posłuchać, co teraz gramy, kliknij w poniższy baner!