Walmart zaprzecza - gry pełne przemocy nie znikną z ich półek
Mimo zeszłotygodniowych doniesień odnośnie ograniczenia sprzedaży gier przez największą sieciówkę w Stanach, szefowie Walmart zaprzeczają tym informacjom.
Większość amerykańskich mediów informowała o tym w zeszłym tygodniu. W reakcji na niedawną tragedię, do jakiej doszło w El Paso, Walmart zdecydował się zakończyć sprzedaż gier pełnych przemocy.
Za tą decyzją miałoby stać przekonanie, że to właśnie agresywne gry są odpowiedzialne za ataki, do jakich dochodzi w USA.
Fani nadal kupią strzelanki w Walmarcie
Jak twierdzi przedstawiciel firmy, ta reakcja nie ma wpływu na długofalowe podejście Walmarta do graczy.
Za tą decyzją stoi szacunek i współczucie w stosunku do ofiar i ich rodzin, ale nie odpowiada to naszej długofalowej strategii odnośnie gier komputerowych.
Walmart nie planuje zaprzestać sprzedaży tytułów takich jak "Call of Duty" czy "Red Dead Redemption II". Ich plan odnosi się jedynie usunięcia plakatów promocyjnych reklamujących strzelanki. Przynajmniej w najbliższych tygodniach.
Jest to następstwo słów, jakie powiedział Donald Trump które sugerowały, że to właśnie gry wideo stoją za śmiercią 22 osób i 24 rannymi w El Paso.
Według badań, jakie przeprowadzono w 2015 roku, Stany Zjednoczone są trzecie pod względem wydatków na gry komputerowe na świecie. Jeśli jednak chodzi o zbrodnie dokonane przy użyciu broni, są zdecydowanym liderem tej statystyki. Więcej o tym badaniu przeczytacie TUTAJ.
Ten fakt raczej potwierdza brak jednoznacznych korelacji między graniem w gry a strzelaniem do ludzi.
Cieszmy się tylko, że nie istnieje gra komputerowa, w której główną rolę gra Marylin Manson. Jego muzyka (i fakt, że chłopcy grali w strzelanki) była w końcu uznana za odpowiedzialną za to, co się wydarzyło w Columbine lata temu.
Co ciekawe, Walmart nie zrezygnował ze sprzedaży i reklamowania broni palnej na terenie swoich sklepów.
Zobacz także: Wokalistka Halsey zrobiła sobie tatuaż z twarzą Marilyna Mansona